Felietony i Porady

Open'er Festival 2016 - relacja.

Dodano 6 lipca 2016 02:07, przez Katarzyna Frąckowiak
Open'er Festival 2016 - relacja.

Open'er Festival 2016 - relacja.
Open'er Festival to wydarzenie, w którym każdy chce uczestniczyć, niezależnie od wieku czy płci. Słowa czy obrazy nie są w stanie opisać atmosfery jaka tam panuje. Wszechobecna muzyka, uśmiechnięci, tańczący ludzie, mnóstwo różnych stref. Można było nawet zrobić sobie paznokcie czy skorzystać z usług golibrody. Nie było możliwości się nudzić. Jest wspaniale nawet wtedy, kiedy spadnie deszcz.
Opener to przede wszystkim muzyka i na niej chciałabym się skupić. Wiele osób zadaje mi pytanie: który koncert podobał mi się najbardziej? Nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie. Każdy miał w sobie coś wyjątkowego.
Niestety, ze względu na bardzo długie kolejki na opener'owski autobus, nie zdążyłam na dwa koncerty, na których bardzo mi zależało (The Last Shadow Puppets i PJ Harvey). Na szczęście udało mi się dojechać na Florence + The Machine. Moim zdaniem właśnie ten koncert był najważniejszy pierwszego dnia. Wokalistka zaprezentowała swój wielki talent. Jej dobry kontakt z fanami i radość, którą epatowała, sprawiły, że pokochałam ją jeszcze bardziej. W trakcie koncertu gwiazda poślizgnęła się na scenie. Nikt nie zauważyłby tego, gdyby ona sama nie przyznała się, a potem z tego żartowała- wyglądało to jak część performance'u.
Drugi dzień zaczął się koncertem niezwykłej Bovskiej na Open Stage - scenie mieszczącej się w gdyńskiej Muszli, dostępnej dla wszystkich chętnych, również tych nie posiadających płatnych biletów. Mimo upału, jaki panował na zewnątrz, Magda swoimi uroczymi piosenkami sprawiła, że nawet najbardziej sztywne osoby z publiczności zaczęły kiwać się w rytm muzyki. Ba! Na ,,Kaktusie" znaczna ilość widzów śpiewała refren razem z piosenkarką.
Długo wyczekiwanym przeze mnie koncertem był występ Baascha. Uwielbiam jego muzykę i byłam zaciekawiona brzmieniem na żywo. Nie zawiodłam się. To było wspaniałe show. Elektroniczne dźwięki w połączeniu z głębokim głosem wokalisty i mocną perkusją poruszyły serca słuchaczy.
Późnym popołudniem, na głównej scenie wystąpił zespół Foals. W piątek miałam okazję pierwszy raz posłuchać ich na żywo i stwierdziłam, że faktycznie to idealna muzyka na taki festiwal. Zespół przekazał publice niesamowitą energię. Zagrali nowsze jak i stare utwory. Ludzie tańczyli i skakali jak szaleni. W pewnym momencie frontmana tak poniosły emocje, że rzucił się ze sceny w tłum. To był naprawdę bardzo dobry koncert.
Kolejnym, który wywarł na mnie wielkie wrażenie, był koncert zespołu Coals. Atmosfera była tak kameralna i osobista, że w ogóle nie dało się odczuć, że jest się na tak ogromnym festiwalu. Mimo, że przez cały występ psuł się odsłuch i tak było magicznie. To niesamowite, że tak drobna osoba jak Kasia potrafi poruszyć serce do łez. Wspaniałe jest też to, że żadne przeszkody nie pozwoliły zepsuć koncertu. Grupa dostała owacje na stojąco.
Nie można nie wspomnieć o koncercie kultowego zespołu Red Hot Chilli Peppers. Zdaję sobie sprawę, że najprawdopodobniej jestem wyjątkiem, ale lubię tylko kilka piosenek tego zespołu. Nie byłam jakoś specjalnie zachwycona, że znaleźli się w line-upie, ale kiedy wyszli na scenę... zrozumiałam ich fenomen. Na żywo brzmią wspaniale, dają powera i od razu chcesz tańczyć. Profesjonalizm muzyków dało się odczuć od samego początku, nie było miejsca na jakiekolwiek błędy.
Od momentu, kiedy okazało się, że polscy piłkarze mają zagrać mecz z Portugalią, fani piłki nożnej zaczęli się buntować i wypisywać do organizatorów Open'er z prośbą o przełożenie koncertu Red Hotów i wyświetlenie ważnego meczu. Oczywiście na terenie festiwalu pojawiła się strefa kibica, ale najwyraźniej ta informacja dotarła i do zespołu. W pewnym momencie, między piosenkami basista bezbłędnie zaśpiewał: ,,Polska Biało Czerwoni", brzmiąc jak kibic. Publika oszalała i zaczęła śpiewać razem z nim.
Dzięki Opener'owi poznałam debiutujący zespół Suumoo. Występ trzech chłopców, którzy wyglądali jakby byli wyciągnięci z filmu ,,Buntownik z wyboru" był niezwykle świeży. Wpadające w ucho piosenki, od razu skradły moje serce. Miałam okazję osobiście poznać członków zespołu i byłam w szoku, kiedy powiedzieli mi, że swoją karierę zaczęli dopiero dwa miesiące temu. To wspaniałe, jednak zważywszy na ich całokształt nie zaskakujące, jak szybko zdobyli serca słuchaczy.
Kolejnym godnym uwagi zespołem jest Jóga. Ich występ był bardzo emocjonalny i poruszający. Połączenie skandynawskich inspiracji muzycznych z elektroniką to znak rozpoznawczy grupy. Chłopcy zagrali zarówno nowe jak i stare utwory. Jógę znam bardzo dobrze, ponieważ miałam okazję uczestniczyć w ich kilku kameralnych występach. Jednak bez względu na to, czy jest to mały klub czy festiwalowe pole, chłopcy tworzą niesamowity klimat.
Mimo, że Sigur Rós występowali przed polską publicznością kilkakrotnie, nie miałam okazji posłuchać ich na żywo. To był jeden z kilku koncertów, na które czekałam z niecierpliwością. Zespół zauroczył publiczność swoją magiczną muzyką. Nocna pora, świecące na niebie gwiazdy w połączeniu z wyjątkowym głosem Jóna sprawiły, że wiele osób ,,odleciało" do innego świata.
Ostatni dzień był bardzo intensywny. Do końca nie było wiadomo, czy imprezy nie zostaną odwołane z powodu obfitych opadów deszczu i silnego wiatru. Koncert zespołu The 1975 został opóźniony o prawie dwie godziny. Żadna pogoda nie była jednak w stanie przestraszy wielbicieli brytyjskiej grupy. Szczególne wyrazy szacunku należą się właśnie zdeterminowanej, wiernej publiczności. Kiedy koncert się rozpoczął, wszyscy tańczyli i śpiewali hity razem z zespołem.
Najbardziej oczekiwanym koncertem tegorocznego Opener'a był występ Pharrella Williamsa. To było świetne show. Przy starych i nowych przebojach bawili się niemal wszyscy.
Bardzo interesującym był występ zespołu Grimes. W namiocie zebrało się mnóstwo ludzi, którzy chcieli posłuchać ekscentrycznych piosenek kanadyjki. Przepełnienie spowodowało, że znaczna część widowni zebrała się także na zewnątrz, pod dużym telebimem. Muzyka artystki poruszyła każdego. Nie widziałam nikogo, kto by nie tańczył, czy uśmiechał do siebie. Na koncercie tej grupy bawiłam się najlepiej.
W trakcie występu zorganizowano pokaz pięknych fajerwerków, które miały uświetnić piętnastolecie festiwalu.
Myślę, że nie tylko moje serce poruszył koncert polskiego zespołu Jaaa!. Szczerze mówiąc nie wiem, od czego zacząć. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Niesamowita muzyka w połączeniu z wizualizacją sprawiła, że odpłynęłam.
W związku z tym, że moda jest bardzo bliska mojemu sercu, chciałabym wspomnieć o strefie ,,fashion". Był to rząd boksów, w których polscy projektanci wystawiali swoje ubrania i akcesoria. Oprócz tego została stworzona specjalna strefa, w której odbywały się pokazy mody. Jestem pewna, że to wszystko przekonało wielu uczestników festiwalu do tego, że moda to nie tylko ubrania, wychudzone modelki, ale przede wszystkim świetna zabawa i sposób na wyrażenie siebie. Bardzo podobało mi się także to, że w ,,budkach" można było spotkać wielu projektantów. Najbardziej obleganym był butik duetu Local Heroes.
Organizatorzy zadbali o wiele aspektów rozrywki. Od koncertów, przez seanse filmowe, spektakle teatralne, muzeum po pokazy mody.
Podsumowując, Open'er Festival jest jednym z najciekawszym wydarzeń jakie odbyły się w tym roku. Posłuchałam genialnej muzyki, zainspirowałam się świetnie ubranymi ludźmi, wytańczyłam się, spotkałam wiele niewiarygodnie interesujących i pozytywnych osób. Każdemu polecam obecność na takiej imprezie choć przez chwilę. Jest to niesamowite uczucie. Wielkie podziękowania należą się organizatorom, którzy zadbali o najdrobniejsze szczegóły.

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !