Felietony i Porady

Fast Fashion, Warsaw Fashion Week. Tylko FAST było – szybko wyszłam.

Dodano 21 września 2016 02:09, przez Agnieszka Janas
Fast Fashion, Warsaw Fashion Week. Tylko FAST było – szybko wyszłam.

Ostatniego dnia targów Fast Fashion, Warsaw Fashion Week (wbrew nazwie w Nadarzynie pod miastem) jedną z głównych atrakcji miał być pokaz Marioli Turbiarz. Modelkami i modelami były gwiazdy. To sprawdzona formuła, która zawsze podoba się widzom i przyciąga uwagę mediów. W pokazie Marioli Turbiarz poszły: Krystyna Mazurówna, Elżbieta Romanowska, Ewa Pacuła, Agnieszka Wielgosz, Paulina Drażba, Beata Chmielowska – Olech, Katarzyna Paskuda, Karolina Nolbrzak oraz Aneta Todorczuk Perchuć. W rolę modeli wcieli się: Ryszard Rembiszewski, Adrian Furgalski, Łukasz Choroń, Tomasz Ciachorowski, Jakub Świderski, a także Adam Turbiarz, mąż projektantki.

Zaczęło się bardzo dobrze - występem Marcina Urzędowskiego, artysty grającego na afrykańskim bębnie, który zapowiedział tak wyjście Krystyny Mazurówny. Jej ruch sceniczny, charyzma sprawiły, że był to teatr, nie tylko zwykłe przejście po wybiegu. Do artysty dołączyła skrzypaczka Magdalena Pańczuk i nastąpiła zmiana klimatu muzycznego. Lubię muzykę na żywo w czasie pokazów i ciekawą choreografię. To zdecydowanie podnosi poziom.

Potem było dużo gorzej. Kolekcja, określona przez prowadzącego jako mająca charakter grunge, była niespójna w jej dwóch częściach męskiej i damskiej. Męska, oprócz bluz streetowych, w sporej części nasunęła mi skojarzenie ze strojami chłopów z obrazów Józefa Chełmońskiego. Tylko gacie były czerwone i czarne. Zdecydowanie najlepiej poradzili sobie na wybiegu Ryszard Rembiszewski, ze względu na wrodzony dystans do siebie i poczucie humoru oraz Tomasz Ciachorowski, który nawet w worku wyglądałby dobrze. Kolekcja dla kobiet była oparta na nadrukach brył, kontraście czerni i szarości z bielą oraz czerwienią. Odniosłam wrażenie, że w poszukiwaniu oryginalności projektantka udziwniała. Zawiodło wykonanie. Z przykrością muszę napisać, że Mariola Turbiarz zapomniała o tym, że na takim pokazie gwiazda MUSI wyglądać pięknie.

Elżbieta Romanowska, urodziwa, o pełnych kształtach otrzymała suknię, w której wyszła do finału, odbierającą jej urodę! Projektantka powinna zacząć od dobrej bielizny, a następnie z doskonałego materiału uszyć na miarę specjalnie zaprojektowany strój. Tymczasem sukienka była stanowczo za krótka, przy dekolcie znacznie odstawała, nie podtrzymywała biustu. Podziwiam Elżbietę Romanowską, że wyszła z uśmiechem na ustach!

Tyle o atrakcji. Niestety całość części modowej targów sprawiała mizerne wrażenie. Gdyby nie stoisko Ewy Minge, nie byłoby przy czym stanąć. Tu w linii Femestage spodobała mi się suknia koktajlowa uszyta z cekinów, kamizela ze sztucznego futra oraz botki na szpilce. Niestety do kupienia w butikach. Po raz pierwszy więc, od wielu lat, nie wydałam pieniędzy na takiej imprezie. W strefie showroom i na pozostałych stoiskach nie było na czym oka zawiesić.

Podobała mi się natomiast część poświęcona urodzie. Było wiele stoisk marek, które znam. Organizowano konkursy dla makijażystów i fryzjerów. Tam ciągle coś się działo! Było kolorowo.

Zdanie Agnieszki? To nie było ani FASHION, ani WEEK, ani WARSAW (bo Nadarzyn). Było FAST - szybko wyszłam.

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !