Felietony i Porady

Łukasz Modelski, „Fotobiografia PRL”, Znak

Dodano 12 sierpnia 2013 06:08, przez Aleksandra Boćkowska
Łukasz Modelski, „Fotobiografia PRL”, Znak

Wiecie, dlaczego na Janusza Głowackiego mówiono w szkole „Słoń Trąbalski”? Jeśli nie, dowiecie się z książki Łukasza Modelskiego. Wywiady z fotoreporterami z czasów PRL to więcej, niż opowieść o fotografii.

Choć Modelski tak właśnie buduje swoje rozmowy. Przegląda z ich bohaterami archiwa i pyta o zdjęcia – przedstawione na nich sytuacje i związane z pracą anegdoty. I z tych właśnie anegdot rodzą się historie.

„Fotobiografia PRL” to wywiady z sześcioma fotoreporterami: Romualdem Broniarkiem, Aleksandrem Jałosińskim, Bogdanem Łopieńskim, Janem Morkiem, Wojciechem Plewińskim i Tadeuszem Rolke. Dwaj ostatni są znani. Plewiński pracował w „Przekroju”, był autorem słynnych okładek z dziewczynami. Rolke fotografował m.in. modę, a w latach 90. związał się z „Gazetą Wyborczą”, co ułatwiło mu pozostanie w społecznej świadomości. Pozostali pracowali dla pism, które były ważne w PRL, ale dziś pamiętają o nich tylko znawcy epoki. A szkoda.

Książka Modelskiego przybliża nie tylko sylwetki fotoreporterów, ale przede wszystkim czasy, w których przyszło im żyć. Dziennikarz pyta wszystkich swoich rozmówców o historyczne przełomy: Marzec’68, Grudzień’70, wreszcie strajki na wybrzeżu w sierpniu 1980 roku. I okazuje się, że większość z nich tam nie była: bo zajmowali się innymi rzeczami, nie docenili wagi wydarzeń albo zwyczajnie się bali. Tadeusz Rolke w 1980 roku wrócił z dziesięcioletniego pobytu w RFN, bo „Polska była wówczas najciekawszym miejscem w Europie, wiedziałem, że dzieje się tu historia, chciałem to oglądać”. No, ale on miał już zachodni background.

To jest opowieść o ludziach, którzy pamiętają powojenną Warszawę – glinę na Nowym Świecie, ruiny Starego Miasta, powstawanie miasta z gruzów. I opowieść o wyborach, które – widziane z perspektywy młodych wówczas chłopaków – przestają być niedorzeczne.

W książce znać mozół – czuje się, że rozmówcy nie byli łatwi. Nie po to przez lata komunikowali się ze światem obrazami, by w dojrzałym wieku nagle sypać anegdotami. Jednak Modelskiemu udaje się wydobyć nie tylko osobiste zwierzenia, ale też obraz epoki. Z wyważonymi proporcjami między lukrem a dziegdziem –dodatkami, które często towarzyszą wspomnieniom o PRL.

Usłyszałam niedawno od młodej blogerki, że Instagram to takie miejsce, gdzie ludzie są prawdziwi. Nawet jeśli myślicie tak samo, przeczytajcie o czasach, gdy nie tylko nie było smartfonów, ale nawet starych nokii. A zdjęcia powstawały przednie.

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !