Felietony i Porady

Trend pełen wdzięku

Dodano 3 września 2014 02:09, przez Barbara Mietkowska
Trend pełen wdzięku

To co do niedawna należało skrzętnie skrywać pod grubą warstwą makijażu powinno teraz ujrzeć światło dzienne w całej okazałości. Piegi – powód wielu kompleksów są absolutnie modne, pożądane i mogą być  ważnym elementem makijażu o tej porze roku. Te drobne pocałunki słońca są w tym sezonie kokieteryjnym atutem urody. Jeśli natura nas nimi nie obdarzyła trzeba je po prostu stworzyć.

Piegi najbardziej atrakcyjne są jeśli domalujemy je delikatnie na nosie i policzkach. Aby efekt był całkowicie naturalny można dodać kilka nieregularnych kropek na brodzie i nad łukiem brwiowym. Można zrobić to ołówkiem do brwi w brązowo rudym kolorze, ale w ten sposób ryzykujemy, że w ciągu dnia zaczną znikać. To mało naturalne. Jednak iektóre marki ( Chanel, Lancome, Sephora) mają też w swojej ofercie specjalne ołówki do takiego makijażu.

 Idealnym sposobem na „ zdobycie” małych ale trwałych słonecznych kropek jest użycie samoopalacza. Na czystą skórę nakładamy  kosmetyk pędzelkiem do malowania kresek na powiekach. Nie należy przesadzać z ilością. Lepiej zacząć od kilku, by przekonać się czy efekt nam odpowiada. Zawsze można dodać. Taką operację najlepiej wykonać wieczorem po demakijażu, ale na kilka godzin przed pójściem do łóżka. Trzeba odczekać aż pojawi się przebarwienie tak by piegi nie zamieniły się w długie, nieregularne kreski. Skórę wystarczy delikatnie musnąć pędzelkiem. Nie trzeba się starać, by robić to bardzo precyzyjnie, bo jeśli chodzi o piegi te naturalne nie są ani  równej wielkości, ani nie są idealnie okrągłe.

Wśród zawodowych makijażystów malowanie piegów jest zabiegiem bardzo często stosowanym, a to z tego powodu, że piegi optycznie dają złudzenie świeżej cery. Jeśli okazuje się, że skóra pod wpływem podkładu staje się mało naturalna, zbyt matowa, właśnie piegi są idealnym sposobem aby to zmienić. Wystarczy namalować kilka rudych punkcików na nosie i policzkach i efekt naturalności gwarantowany. Dla kobiet o dojrzałej skórze „ dorabianie” piegów jest także dobrym sposobem na ukrycie naturalnych drobnych przebarwień. Lepiej jest mieć ich więcej niż jedno lub dwa. W ten sposób stają się one prawie niewidoczne.

Wielkimi dyktatorkami tej nowej, albo raczej powracającej, mody są m.in Kate Moss, Gisele Bundchen i Lindsay Lohan. Dla nich piegi są sexy, dziewczęce, niewinne, po prostu odmładzające. Na wielu pokazach na wiosnę lato i jesień zimę 2014/15 piegowate modelki miały wielkie wzięcie. U Paula Smitha większość stanowiły piegowate piękności. Jedno jest pewne, trend w makijażu jest mocno zarysowany, a nieskazitelna cera, najwyraźniej nie jest w tym sezonie taka ważna.

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !