Felietony i Porady

Słońce z St Tropez

Dodano 23 kwietnia 2013 07:04, przez Barbara Mietkowska
 Słońce z St Tropez

Nie ma co się oszukiwać, lekko opalona skóra poprawia nasze samopoczucie.  Przez ostatnie lata jednak skutecznie zniechęcono nas do beztroskiego wylegiwania się na słońcu, nie mówiąc już o solarium. Na dziś wydaje się zatem, że najlepszym sposobem na upiększającą opaleniznę są kremy brązujące i samoopalacze. Wprawdzie część dermatologów  postrzega je jako kosmetyki niezbyt zdrowe  dla skóry, ale z całą pewnością jest to mniejsze zło niż UVA i UVB. Jeśli więc nie chcecie  pokazać się w wiosennym stroju bladzi jak mąka to jest to idealny sposób na dobrą opaleniznę.

Sztuka ich nakładania może nie jest bardzo prosta, przynajmniej na początku, ale do opanowania. Nie warto się zniechęcać pierwszymi porażkami, czyli żółtymi smugami jakie preparat źle nałożony może zostawić na skórze.  Dają się łatwo usunąć przy pomocy gruboziarnistego pilingu. Mniej wprawieni mogą zacząć od kremów brązujących. One nie mają tej siły co samoopalacze. Są to balsamy z odrobiną samoopalacza. Skóra zmienia kolor stopniowo, a przy tym korzysta z nawilżających dobrodziejstw kosmetyku. 

Pa każdym posmarowaniu ciała zmienia się delikatnie o jeden ton, łatwo o równomierną opaleniznę. Łatwo ją kontrolować.  Natomiast jeśli chodzi o samoopalacze trzeba je nakładać na gładką, suchą i dobrze oczyszczoną pilingiem skórę. Doskonałym sposobem, by uzyskać równy odcień jest przetarcie skóry, zaraz po nałożeniu kosmetyku, wilgotnym ręcznikiem lub gęstą gąbką.  Na ostatniej konferencji marki St.Tropez, która wkracza na polski rynek i specjalizuje się w sztucznej opaleniźnie, ułatwiających życie  porad udzielała Nichola Joss, międzynarodowy ekspert w kategorii skin finishing.  Swoją „ opaleniznę” powierzyły jej największe gwiazdy kina: Scarlett Johanson, Hilary Swank,  Gwyneth Paltrow.  W jej rękach każdy zamienia się w pięknie i idealnie równo oraz naturalnie opaloną osobę. Sekret  zapewne tkwi w kosmetykach St.Tropez, ale także w nakładaniu szybkimi ruchami, przy użyciu specjalnej gąbki,  produktu. Ważne jest aby w czasie gdy stosujemy samoopalacze dodatkowo nawilżać skórę i co dwa – trzy dni stosować piling. To właśnie pomaga uzyskać równomierny kolor. Aby uzyskać efekt jak po długich wakacjach nad morzem samoopalacze należy stosować regularnie. Pierwsze nałożenie nigdy tego nie zapewni. Poza tym metodą prób i błędów trzeba szukać idealnego koloru dla swojej skóry. Właściwie każda marka kosmetyczna ma swój odcień i różną moc „opalania”. Poza tym czasami zapach tych kosmetyków jest intensywny i nie wszyscy go akceptują. Ale można znaleźć takie, które są go niemal pozbawione. Na przykład Krem Brązujący Ziaji albo Dove, również najnowsze produkty  St. Tropez. Stosując samoopalacze trzeba uważać na słońce i chronić skórę wysokim filtrami. Sztuczna opalenizna nie uodparnia nas na działanie promieni i mimo, że wyglądamy jak po długim pobycie na plaży, jesteśmy bezbronni wobec słońca.
 

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !