Felietony i Porady

Dwie minuty dla dekoltu

Dodano 17 maja 2013 08:05, przez Barbara Mietkowska
 Dwie minuty dla dekoltu

Kiedy robi się ciepło coraz uważniej przyglądamy się sobie w lustrze. Czujnie spoglądamy nie tylko na twarz, ale także na dekolt . To bardzo zmysłowa część ciała. Nadszedł czas, żeby ją odsłonić.

Musi być gładki i promienny, jędrny i seksowny. Kilka minut dziennie dedykowanych dekoltowi pozwoli nam osiągnąć naprawdę zadawalające efekty. Po pierwsze należy sprawdzić czy po długiej zimie skóra na dekolcie jest zdrowa i bez wyprysków. Jeśli znajdziecie choć jeden, trzeba szybko przystąpić do działania. Na dekolcie, podobnie jak na innych partiach ciała, pielęgnację zaczynamy od pellingu. Najpierw od gruboziarnistego, pobudzającego krążenie. Gdy skóra boryka się z problemami najlepiej zastosować pellingi na bazie kwasów. Tego typu preparaty można bez trudu kupić w aptece. Kosmetyki Avene, La Roche Posay i Biodermy dobrze rozwiązują wszelkie kwestie niedoskonałości naskórka. Skłonną do trądziku skórę należy przemywać specjalnymi tonikami, regulującymi produkcję sebum. Mogą być to te same preparaty, których używamy do twarzy. W walce z niedoskonałościami dobrze sprawdza się też nieco zapomniana maść Tormentiol.  Tania i skuteczna.

Aby doprowadzić skórę dekoltu do idealnego stanu warto na koniec kąpieli zrobić sobie chłodny prysznic. Potem wetrzeć serum pojędrniające, albo takie samo jak stosujemy na twarz, albo bardziej specjalistyczne do szyi i dekoltu. To ostatnie jest o tyle skuteczniejsze, że walczy z przebarwieniami skóry i ma większą moc napinania skóry.  Na dekolt nie żałujmy też kremów nawilżających, albo przeciw starzeniowych w zależności od stanu naskórka. Dobra maseczka nawilżająca od czasu do czasu także dobrze robi.

Dekolt ma bardzo delikatną skórę i wystawiony na słońce bardzo szybko się opala. Często nawet nie wiemy jak to się stało, a już widać pierwsze ślady poparzenia. Należy tego za wszelką cenę unikać stosując krem ochronny z wysokim filtrem. W miejscach poparzeń słonecznych powstają przebarwienia, które trudno usunąć nawet laserem. Gąszcz olbrzymich piegów, które nigdy nie wyglądają dobrze, zwłaszcza kiedy skóra zblednie. Poza tym słońce wysusza cienką w tym miejscu skórę, szybko i bezwzględnie. Naprawdę trudno to potem naprawić nawet mezoterapią, czy zastrzykami z kwasem hialuronowym. Dekolt nie poddaje się łatwo  zabiegom regenerującym, pomijając już koszty ich wykonania.

Oczywiście nikogo nie namawiamy na  odsłanianie bladego dekoltu. Odrobina kremu samoopalającego załatwia sprawę. Należy go nakładać cienką warstwą zaczynając od piersi w kierunku szyi. Jeśli zależy nam aby samoopalacz dobrze i szybko wysechł można podmuchać na niego letnim powietrzem z suszarki. Na dekolcie dobrze też sprawdzają się pudry brązujące. Te z drobinkami złota dodają ciepłego blasku.

I na koniec dekolt potrzebuje trochę gimnastyki. Doskonałym i co najważniejsze bezbolesnym sposobem, bez konieczności wychodzenia do siłowni jest ugniatanie małej gumowej piłki. Wyciągamy ramiona przed siebie, lekko uginamy w łokciach i wewnętrzną stroną dłoni zgniatamy piłkę. Zatrzymujemy na kilka sekund, powtarzamy ćwiczenie przez dwie minuty. Rezultat gwarantowany, po trzech tygodniach nasza postawa zmieni się na lepsze, a dekolt stanie się powodem do dumy.  

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !