Felietony i Porady

Wiktor Wołkow, impresje

Dodano 22 maja 2013 11:05, przez Joanna Daniło
Wiktor Wołkow, impresje

Są ludzie, których życie jest jedną wielka pasją i niezależnie od tego czy są znani, czy uprawiają swój zawód w ciszy i spokoju, są chyba najbardziej szczęśliwymi istotami na świecie. Taki był Wiktor Wołkow – wybitny fotograf przyrody szczególnie upodobał sobie Podlasie. Tam mieszkał, tworzył i nigdzie nie było mu tak dobrze jak w ukochanym Supraślu, no i oczywiście na biebrzańskich bagnach, które przewędrował wszerz i wzdłuż. 

Uważał, że znajduje się w najlepszym miejscu na świecie i na wystawy za granicą aparatu nie zabierał. Był piewcą i propagatorem wschodniej Polski, fotografował to co najbliższe człowiekowi: meandry rzek, bagna, konie ptaki, charakterystyczne płoty, siano, ludzie byli maleńcy, bo tacy są w ogromie przyrody. Robił zdjęcia rozlewisk Narwi, bagien z lotu ptaka. Powstały niezwykłe pełne kolorów obrazy letnie i przyszarzone, zupełnie odmienne zimowe. Fotografował ptaki na tle wyczekiwanych kolorów wody, nieba.  Wszystko, co jest na zdjęciach Wiktora Wołkowa, to sama natura w momencie kulminacji, przeistoczenia, którego nie jest nam dane zobaczyć bez oka takiego fotografa. 

Starał się aby jego zdjęcia oddawały bardziej ducha niż rzeczywistość, żeby to była impresja, złapanie tej jedynej chwili. W technice fotografowania liczyła się dla niego uniwersalność. Do lat dziewięćdziesiątych robił zdjęcia czarno-białe.

Poruszał się na motorze, który dojedzie wszędzie. Ciężkie sakwy na bagażniku i specjalnie uszyte torby na sprzęt , powiększały i tak pokaźną sylwetkę fotografa na małym lekkim motorze. Był stałym elementem krajobrazu. Posiadał niezwykłą cierpliwość, potrafił godzinami czekać na odpowiednie światło, kolor, układ mgieł, zwierzę. Był tez bardzo silnym człowiekiem, w razie potrzeby przenosił motocykl na plecach. Wyjeżdżał rano, wracał wieczorem z objęć przyrody i tak przez całe swoje fotograficzne  życie.

Nie potrzebował wiele, aparat, ciepłe ubranie na zimę, przewiewne i przeciwdeszczowe na lato. Był człowiekiem wielkiej skromności i pokory. Mieszkał w pięknym, klimatycznie zdrowym Supraślu, otulonym Puszczą Knyszyńską. Skupiał wokół siebie samych ciekawych ludzi, którym lubił pokazywać zdjęcia i zawsze było to niezapomniane wydarzenie pełne opowieści i muzyki. A ja miałam okazję dobrze Go znać, choć przez ostatnie lata nie było mnie tam.

Jego zdjęcia zapraszają na Podlasie. To kraina ciągle nieodkryta i magiczna.

Wkitor Wołkow ( 1942 – 2012) był członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików, autorem około stu wystaw indywidualnych i albumów: Wołkow, Rok 1963, Kraina zielona, Wołkow, Podlasie, Supraśl, Puszcza, Biebrza, Krzyż, Słońce. Otrzymał ponad sto nagród krajowych i międzynarodowych. 

W 2001 roku uhonorowano go tytułem ''Człowieka sukcesu '' przyznawanym przez tygodnik ''Kontakty''. W 2005 został odznaczony przez ministra kultury Waldemara Dąbrowskiego Srebrnym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis.

To właśnie Wiktor Wołkow wynalazł Taplary - wioskę z ekranizacji "Konopielki" Edwarda Redlińskiego.

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !