Felietony i Porady

Chi-Chi Ude - wywiad

Dodano 8 czerwca 2016 04:06, przez Zuzanna Hofman
Chi-Chi Ude - wywiad

Chi-Chi Ude to artystka, która posiada dar łączenia prostoty z wyważoną ekstrawagancją. Najnowsza kolekcja Chi-Chi Ude to harmonijna gra kontrastujących barw i awangardowych wzorów, która przekształca klasyczne formy ubioru w pulsujące energią dzieła. Projektantka nieustannie poszukuje nowych środków wyrazu.

Pozostając wierna swojej dwukulturowej tożsamości, w sposób naturalny wprowadza do swoich projektów hipnotyzujące barwy Afryki Zachodniej, dodatkowo wzbogacając je o autorskie wzory. Projektowanie i kreacja są dla niej źródłem szczególnego wzruszenia, to chwile, gdy emocje przeistaczają się w nową jakość. Swoją najnowszą kolekcję Chi-Chi Ude zaprezentuje podczas IMS WARSAW FASHION STREET 2016 już 26 czerwca.

Zapraszamy do przeczytania specjalnego wywiadu z Chi-Chi Ude.

Czym moda przykuła Twoją uwagę na tyle mocno, że obudziła się w Tobie chęć, by ją współtworzyć?

Coco Chanel kiedyś napisała: „Moda to zadziwiająco subiektywna rozrywka”. Nie postrzegam swojej obecnej twórczości jako chęć uprawiania mody. Ja po prostu dzielę się swoją wizją tu i teraz. Oczywiście pozytywny odbiór prac jest pewnym katalizatorem i daje poczucie swoistego spełnienia, ale to nie pogoń za modą, a chroniczna wręcz potrzeba tworzenia jest tym motorem. Może nie będzie to dobrze odebrane, ale ja się moda samą w sobie nie interesuje. Nie mam pojęcia co jest teraz trendy, a co passe. Są projektanci, architekci czy muzycy, których twórczość cały czas przyprawia mnie o zawrót głowy, a których prace zostały już dawno uznane za niemodne, czy wręcz tandetne. A ja je kocham i dbam o to, by w mojej pamięci były systematycznie odświeżane.

Barwy, wzory, energia, dynamizm - hasła, które jako pierwsze przychodzą do głowy patrząc na Twoją modę. Taka jesteś? Twoja moda oddaje to, co Ci w duszy gra?

Ubrania jakie projektuje to w dużym stopniu odzwierciedlenie mojej tęsknoty za beztroskim, zanurzonym w intensywnych barwach dzieciństwem w Nigerii i miłości do polskiego, jakże niedocenionego folkloru. Z wypiekami na twarzy oglądam hafty z różnych regionów Polski. Uwielbiam hafty kaszubskie, krakowskie czy hrubieszowskie. Jestem w stanie godzinami przeglądać ich eksponaty w zbiorach Państwowego Muzeum Etnograficznym w Warszawie. Moje pochodzenie, głęboko osadzona tożsamość dwukulturowa sprawia, że gra kolorem czy wzorem staje się naturalną koleją rzeczy. I chociaż taka zawsze gdzieś w środku byłam, to dopiero teraz mam odwagę to dumnie pokazywać i dzielić się tym z innymi. Dojrzałam do tego, by skonfrontować się ze swoją wewnętrzna energią.

Twój pierwszy etap twórczej pracy jak wygląda? Przy biurku z ołówkiem w ręku czy zanim siądziesz do projektu to wizualizujesz go najpierw w głowie?

Trudno jest mi wymienić etapy procesu twórczego. Nie jest to przewidywalny proces. To fale którym się poddaję lub z których muszę rezygnować, bo na przykład nie mam do tego odpowiednich narzędzi czy materiałów. Uczę się spisywać i systematycznie szkicować umykające pomysły. Czasem jestem w stanie tygodniami lewitować nad ziemią unoszona tysiącami pomysłów, a czasem przychodzą dni, gdy mam w głowie pustkę i wtedy zajmuje się innymi bardziej przyziemnymi ale również istotnymi sprawami związanymi z prowadzeniem działalności projektanta. Dążę do tego, by móc codziennie spędzać określoną liczbę godzin przy szkicach. Teraz robię w to w sposób zbyt chaotyczny, by móc mówić o konkretnym procesie twórczym. Obecnie kończę pracę przy swojej pierwszej Galerii Projektowej w centrum Warszawy i moje myśli zajęte są kwestiami organizacyjnymi, remontem czy projektem chociażby zaproszeń na oficjalne otwarcie. Przy okazji serdecznie zapraszam 9 czerwca na ulicę Widok 10. Nie ukrywam, że spora część mojej energii dedykowana jest też pokazowi podczas Warsaw Fashion Street. To dla mnie bardzo ważne wydarzenie i chcę dać z siebie tyle ile potrafię.

Na co jesteś bardziej wrażliwa - samokrytykę czy krytykę innych?

Jestem chyba aż nadto krytyczna wobec siebie. Rzadko kiedy bywam w pełni zadowolona z efektów swojej pracy. Ostatnio miałam okazję o tym rozmawiać z bardzo ważną osobą w moim życiu. Moja rozmówczyni spuentowała moją wypowiedź tak: „ Często siebie krytykujesz, ponieważ to co robisz przychodzi Ci to z łatwością, a jesteś nauczona, że dobre efekty są wynikiem ciężkiej pracy. Odpuść sobie i rób swoje. Bądź lepszą wersją siebie. Po prostu.”  Doceniam konstruktywną krytykę. Staje się motorem do jeszcze lepszego działania. Takim bodźcem była opinia Pani Doroty Wróblewskiej podczas naszego pierwszego spotkania. „Szara Eminencja polskiej mody” w kilku zwięzłych zdaniach przekazała mi naukę jakiej projektanci nabywają latami. Otwarcie na krytykę od autorytetów i mistrzów to jeden z niepodważalnych dla mnie elementów rozwoju.

A komplementy - wolisz ich słuchać czy prawić je innym?

Uczę się przyjmować komplementy, ale przychodzi mi to z trudem. To część autoterapii, procesu w którym jestem ostatnio mocno zaangażowana. Drażni mnie interesowność i nieszczerość. Od razu to wyłapuję. Zdecydowanie większą przyjemność sprawia mi komplementowanie innych. Kiedy jestem kimś zachwycona czy zainspirowana jego pracą, sposobem życia, wartościami jakie kultywuje wyrażenie podziwu wydaje się być czymś naturalnym i dobrym.

Fot. Panna Tutli Putli

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !