Felietony i Porady

Magia czerwonej podeszwy od Christiana Louboutina

Dodano 5 grudnia 2015 09:12, przez Hubert Woźniak
Magia czerwonej podeszwy od Christiana Louboutina

                  Świat mody ma niewątpliwą skłonność do tworzenia produktów powszechnego pożądania. Czy podoba nam się, czy nie, to niejedna kobieta chciałaby mieć tylko dla siebie torebkę od Louis Vuitton bądź Chanel. Nierzadko są to produkty niewarte swojej ceny, stworzone jedynie z myślą o sprzedaży i biciu piany. Tego nie można powiedzieć o legendarnych szpilkach od Christiana Louboutina, oczywiście, z równie sławną i pożądaną czerwoną podeszwą.

                  To była historia jak ze snu. Louboutin do najgrzeczniejszych chłopców nie należał, a i szkoły się nie imał, będąc wyrzucanym z niej aż trzy razy. Filozofii mody uczył się obserwując ludzi. Jako asystent w paryskim Folies Bergère zrozumiał, że moda nie może być jedynie piękna, pozostawiając w tyle wygodę i praktyczność. Skupienie się na wyglądzie uniemożliwiałoby pracę tancerkom, zmuszając je do częstych wizyt u ortopedy.

                  Po wielu przejściach Louboutin zaczął pracować jako freelancer, projektując obuwie m.in. dla Yves Saint Laurent. Swoją firmę założył dopiero w 1991 r., rozpoczynając projektowanie i produkowanie butów, które miały być w założeniu nie tylko doskonałe z wyglądu, ale i bardzo praktyczne oraz wygodne. Magia i wartość Louboutinów kryją się w ich technicznym wykonaniu. Szpilki są perfekcyjnie wyważone, dzięki czemu praca w nich nie jest problemem i obciążeniem dla nóg, a nawet bardzo wysokie obcasy nie rujnują stóp w kilka minut, pozwalając na rozkoszowanie się nimi przez całą noc. Projektant jako jeden z nielicznych połączył wygląd i wygodę, trafiając w dziesiątkę i żądając za to prawie 1000 euro za parę butów.

                  Wygoda i dobry wygląd to jeszcze nie wszystko, by osiągnąć choćby ekonomicznie zadowalający sukces. Moda wymaga czegoś wyjątkowego, charakterystycznego, co podbije serca wielu. Tym okazała się czerwona podeszwa, znak firmowy Louboutinów. Projektant, jak sam przyznał, wpadł na genialny pomysł przez przypadek. Będąc niezadowolonym z efektów zaprojektowanych przez siebie modeli, ciągle szukał odpowiedzi, co jest w nich nie tak. Problemem okazała się czarna podeszwa, która niszczyła magię butów. Obok niego siedziała asystentka, malująca swoje paznokcie czerwonym lakierem Chanel. Louboutin zabrał jej go i pomalował podeszwę stworzonych przez niego szpilek, osiągając niesamowity efekt. Tak narodził się obiekt pożądania milionów kobiet na całym świecie.

                   Dom mody opatentował czerwone podeszwy, choć inne marki nierzadko próbowały skorzystać z pomysłu Louboutina. Mimo że sieciówki stale kopiują jego szpilki, to największy proces sądowy odbył się przeciwko YSL. Sąd orzekł wtedy, że dziedzictwo Saint Laurenta nie może korzystać z patentu czerwonej podeszwy, chyba że cały but jest utrzymany w tym odcieniu.

                   Czy szpilki z czerwoną podeszwą od Christiana Louboutina są warte swojej ceny? Moim zdaniem jak najbardziej tak! W sklepach nie brakuje butów, które jedynie wyglądają, w rzeczywistości będąc współczesną maszyną do tortur. Nierzadko także są stworzone ze słabej jakości materiałów, wystarczając na sezon lub dwa. Tego nie można powiedzieć o butach Louboutina, których perfekcja, kunszt i doskonałe wykonanie są warte dużych pieniędzy. Wbrew pozorom, buty są często najważniejszym elementem stylizacji i dzięki nim możemy albo wyglądać idealnie, albo wszystko zepsuć. Louboutiny na pewno nam pomogą.

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !