Felietony i Porady

Hubert Woźniak Hubert Woźniak XII edycja Fashion Week Poland - podsumowanie

XII edycja Fashion Week Poland - podsumowanie

W miniony weekend odbyła się już XII edycja najbardziej komentowanej imprezy modowej na polskim rynku – Fashion Week Poland, a będąc aptekarsko precyzyjnym: FashionPhilosophy Fashion Week Poland. Historia nie była dla nas łaskawa i tygodnia mody rodem z Nowego Jorku czy Paryża jeszcze długo nie doświadczymy, a łódzkie wydarzenie rodziło się w bólach. Każdy z nas ma swoje zdanie i mniej lub bardziej przykre doświadczenia z Fashion Week Poland, ale faktem jest, że największa impreza modowa w Polsce świeciła dziennikarskim pustkami, bowiem wszyscy poobrażali się nawzajem i tyle z profesjonalizmu zostało. Po co więc komu jakikolwiek fashion week, jeśli ani komentatorów, ani kupców tam nie uświadczysz?

Spędziłem w industrialnej stolicy Polski trzy bardzo długie dni, wiele przeczytałem w internetowych donosach, kilka recenzji sam spłodziłem i mam dość niezliczonych wywodów modowej elity, jak to Fashion Week Poland jest zły. To nie jest cyrk. Bóg jeden raczy wiedzieć, czym to jest. Nie przyjeżdżamy do Łodzi, bo co? Bo niewygodnie? Bo kolekcje za słabe? Bo organizatorzy nie tacy? Bo brakło nam miejsca w pierwszym rzędzie albo musieliśmy zamienić jedno krzesło na drugie? Bo ścisk i multum gości?

Ostatnia edycja dobitnie pozbawiła nas złudzeń. Łódzki Tydzień Mody basiciem stoi i czy chcemy, czy nie, na tę chwilę nie zmienimy tego, bowiem projektantom bardziej zależy na sprzedaży i dopięciu budżetu niż na przychylności jednego lub drugiego publicysty modowego. Byliby nie w pełni rozumu, jeśli robiliby na odwrót. Na wybiegach widzimy to, co ludzie chcą mieć w szafach i nie możemy mieć pretensji do nikogo, że szara rzeczywistość nie jest jeszcze gotowa na kreatywność, której naszym wizjonerom raczej nie brakuje. Drugim problemem jest sama impreza i organizatorzy, którzy przyjaciół w branży mogą liczyć na palcach jednej ręki. Polski sektor nie miał takich możliwości jak francuskie domy mody, więc sami musimy zbudować nasz świat prawie od zera. Nie wystarczy rok, dwa czy dziesięć. Jeśli nie podobają się Wam decyzje organizatorów, to dlaczego karzecie projektantów swoją dumnie głoszoną absencją? Przez cały rok ciężko harują, by nie powiedzieć równo zapieprzają, by dogodzić Waszym i klientów gustom, równocześnie próbując zarobić na tym. Nie będę też nikogo okłamywać, mnóstwo błędów i niedociągnięć jest po stronie inicjatorów. Sam fakt zniknięcia w ostatniej chwili Natashy Pavluchenko z fashion weekowego harmonogramu jest bardzo zagadkowy i zastanawiający, że dopuszczono do niepojawienia się tak ważnej projektantki. Tylko jak zmienić tę imprezę, jeśli nie ma już komu jej zmieniać? Jeśli moda, jak ochoczo wielu z Was głosi, jest najważniejsza, dlaczego więc obrażacie się i wyjeżdżacie, gdy miejsca w pierwszym rzędzie zabrakło? Pokory życie nie nauczyło?

Pech chciał, że wielu osobom także obecność gości nie odpowiada, bo czują się lepsi. Miałem okazję siedzieć obok uważającego się za modowe guru Pana, który na widok wchodzących do sali pokazów osób stwierdził, że sama ,,gimbaza”, by później burknąć do mnie ze spojrzeniem jak na istotę gorszą i niegodną ,,sorry, to nie twoje miejsce”. Świat mody nie jest własnością jedynie jego elit, lecz wszyscy w nim uczestniczymy. Zarówno dziennikarze, modelki, redaktorzy, projektanci, jak i modowi wariaci, panie z przydrożnego sklepu czy mieszkańcy pipidówki, jeśli tylko zechcą wziąć udział w łódzkiej imprezie. O wiele bardziej szanuje ludzi, którzy byli w stanie uzbierać pieniądze i kupić sobie wejściówkę, przejechać pół Polski i czekać w wielkim ścisku, by później ewentualnie pocałować klamkę do sali pokazów, niż ludzi, którzy z perspektywy wygodnego łóżka komentowali, że nie podoba się im fashion week, więc nie przyjadą i są z tego dumni.

Większość branży zdecydowała, że fashion week nie spełnia ich oczekiwań, więc bye, bye Łódź i tyle ich widzieli. Nie odmówię wielu osobom uczestnictwa w budowaniu polskiego świata mody, ale postanowiliście odpuścić, bo było za ciężko i organizatorzy są tacy źli? Czas zakasać rękawy i brać się do ciężkiej roboty, przyjeżdżając na jedyny polski fashion week choćby z szacunku dla piekielnie wyczerpującej pracy twórców. Nie dorośliśmy jeszcze do niczego więcej, niż to, co mamy w Łodzi, a modowa elita jedynie to potwierdziła w ubiegły weekend. Nie mamy i na tę chwilę nie będziemy mieć więcej pieniędzy na organizację tak wielkiej imprezy, koniec, kropka. Czas zejść na ziemię i schować dumę do kieszeni. W końcu, kto powiedział, że organizatorzy muszą być wiecznie Ci sami? A bez dziennikarzy i autorytetów nawet z nowymi władzami nic nie wyjdzie.

Hubert Woźniak

hubert@sophisti.pl

ZDJĘCIE- Adriana Pasarella

0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !