Felietony i Porady

Hubert Woźniak Hubert Woźniak Ugrillowani, czyli Mercedes-Benz Fashion Weekend Warsaw

Ugrillowani, czyli Mercedes-Benz Fashion Weekend Warsaw

 

Wszyscy czekaliśmy na to. Wyśniony eden i święty Graal wybiegów. Polski tydzień mody pod auspicjami Mercedes-Benz! I marzenie spełniło się, wywołując nieskrywane zdziwienie na narcystycznych twarzach modowych zrzędliwców. Co prawda, tydzień zamienił się w weekend, ale zawsze to Mercedes-Benz. Tak czy siak, gloria spadła na polską stolicę i rozpoczęło się (a nawet już skończyło) święto mody w iście cesarskim wydaniu.

Jako że sponsorowane przez Mercedes-Benz tygodnie mody cieszą się ogromną popularnością i zasłużoną renomą, a New York Fashion Week należy do czwórki największych tygodni na świecie, wyruszyłem do warszawskiego Soho z przekonaniem, że czeka na mnie impreza modowa poziomem dorównująca tej z Bryant Park. Trzeba przyznać, modowe ucztowanie wychodzi nam przednie.

Sam przyjazd do warszawskiej Mekki nie był wcale przesądzony. Moje zaproszenia mają przykrą naturę gubić się na linii ,,organizator-moja mała popularność”, stąd uprzedzając fakty zadbałem o złożenie wniosku o akredytację medialną i cierpliwie – jak na szarą, nic nie znaczącą myszkę przystało – czekałem na odpowiedź. Czekałem, czekałem, czekałem. Czekałem. Organizator nie kwapił się bowiem z potwierdzeniem przyznania akredytacji, stąd dopiero kilka przesłanych e-maili zapewniło mi wejście do pilnie strzeżonego Soho (co wielu osobom nie udało się, jak później wieść facebookowa niosła). Przybyłem więc, jak Bóg i harmonogram kazali, na 13:00. Niestety, Pan wolontariusz był łaskaw powiadomić mnie z grzeczności, że ,,Panie, backstage nie jest jeszcze gotowy. Pusto tam. Przyjdź Pan może za godzinę…”. Cóż poradzić, taki los idioty przychodzącego na czas.

Organizator zadbał jednak, bym nie nudził się w oczekiwaniu na pokazy. Atrakcji było do wyboru, do koloru. Oprócz kilku modeli Mercedesa, pojawił się też ,,Grill-Bar”, a tam hulaj dusza, piekła nie ma – goloneczki, kiełbaski, karczusie, trochę piwka i lody na deserek. Jak ktoś miał słabszy żołądek, to i żurek czekał, odpowiednio ciepły ze świeżymi bułeczkami. Cytując klasyka z Soho: ,,sielanka”, choć baloników nie było. Pewnie nie dowieźli. Naturalnie, jeśli czyjś zadek codziennie pływa w kremie od Diora, mógł on znaleźć wygodne miejsce w kameralnym VIP-roomie, o którego detale zadbał zapewne sam Mercedes-Benz. Ktoś mądry wpadł na genialny pomysł, że nie wszyscy mają mocne nerwy i nie zawsze zabierają pokaźną dawkę leków uspokajających na takie spędy, więc rozstawił się także stragan marki alkoholowej Absolut. Jak zabrakło kiełbasek lub zacny gość nie wytrzymał czekania, to mógł chociaż zdrowo się urżnąć. Za pomyślność imprezy.

Polską tradycją są spóźnienia na pokazach mody. Gości, projektantów, organizatorów, kreatywności, czegokolwiek. 2,5 godziny spóźnienia nie robiło na nikim wrażenia, bo kiełbaski były odpowiednio podpieczone, a i tak brakowało osób do zapełnienia nawet pierwszego rzędu (spokojnie zmieściłby się tam grill z całym anturażem i kilka budek z piwem), o kolejnych, z biedną ilością miejsc, nie wspominając. Kierownik sali dwoił się i troił, by odpowiednio rozsadzić dostojników, ale chyba sam nie wytrzymał napięcia (albo Absolut nie pomógł) i podzielił się ze mną wiekopomną refleksją, wyrzuconą z siebie bez przyczyny i odrobiny wyjaśnienia: ,,No bo tutaj co godzinę jest inaczej!. Pytanie do maturzystów, co autor miał na myśli?

Możemy śmiać się, rzucać sarkazmem na prawo i lewo, ale tutaj nawet szkoda sił na załamanie. Już kilka tygodni przed rozpoczęciem impreza wzbudzała kontrowersje. W końcu, sygnowanie jednej z warszawskich imprez nazwą Mercedes-Benz robi wrażenie, tym bardziej, że niezwykle ciężko uzyskać na to zgodę. Wynika to głównie z bardzo rygorystycznych wymogów agencji IMG Fashion, która dba o każdy detal i jej akceptacja jest wymogiem dla zgody niemieckiego potentata. Wbrew wcześniejszym zapewnieniom organizatorki FWW, IMG Fashion nie maczało w tym palców, a sama zgoda Mercedes-Benz wydaje się być absurdalna. Więcej o tym pisał Michał Zaczyński*, więc odsyłam do artykułu.

Fashion Weekend Warsaw zawiodła na wielu płaszczyznach: organizacji, terminu, zaproszeń i akredytacji, PR oraz dbałości o detal. Termin okazał się nietrafiony, bowiem w tym samym czasie odbywały się w Warszawie inne, duże imprezy, które skutecznie odebrały FWW gości, nie wspominając, że otwarcie małej restauracji Ani Jagodzińskiej było dla branży ciekawsze (i nie dziwota!) niż modowy żłobek w Soho. PR też nawalił tyle razy, że szkoda czasu na wyliczanie wpadek.

Z wielkiej imprezy pozostał jedynie smród kiełbasek i kilka dobrych pokazów, które po zacnym opóźnieniu wreszcie się odbyły. Ale nie oszukuje się, Polacy kochają takie zabawy i jeszcze bardziej ich potrzebują. Odpustu z prawdziwego zdarzenia. Stworzyliśmy prawdziwie polski, swojski i piwny Mercedes-Benz Fashion Weekend Warsaw. Szczerze, nie zatęskniliście za Łodzią?

 

Hubert Woźniak

hubert@sophisti.pl

www.hubertwozniak.pl

 

http://* http://michalzaczynski.com/2014/11/20/mercedes-benz-fashion-weekend-warsaw-tak-ale/

0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !