Felietony i Porady

Hubert Woźniak Hubert Woźniak Pokolenie bez granic?

Pokolenie bez granic?

 

Nie ma już barier. Jak mantra powtarzany frazes. My nie mieliśmy takich możliwości! - z nieskrywanym zażenowaniem mówi przedstawiciel starszego pokolenia. Ale czy jest w tym choć odrobina kłamstwa? Bynajmniej. Nieograniczony dostęp do internetu, telefonia komórkowa, tony książek zarywających półki w specjalistycznych i ogólnych księgarniach, nietrudny dostęp do wiedzy, możliwość nawiązywania kontaktów z ludźmi z całego świata, tanie linie lotnicze. Czego potrzeba więcej? Macie wszystko, a narzekacie tylko, słyszę po raz n-ty.

Lat mi nie ubywa, choć kości jeszcze bardzo młode a doświadczenie niezbyt chwalebne. Niemniej już dawno temu zauważyłem, że im więcej fizycznych barier znika, tym więcej rodzi się ich w naszych umysłach. Niekiedy dzięki czyjejś ingerencji. Rozmawiając kilka dni temu z moją serdeczną przyjaciółką o po studyjnych planach, usłyszałem kilka niezbyt optymistycznych słów. Jakie plany? Poszłam na studia, które nie sprawiają mi przyjemności. Nie wierzę, że znajdę po nich pracę. Ale każdy musi iść na studia, taki jest odgórny nacisk. Jak Bóg przykazał szkoła, studia, rodzina, praca, egzystowanie. Dlaczego więc ich nie rzucisz w cholerę? Przecież nie brakuje Ci wiedzy, inteligencji i sił fizycznych! Rzucić i co wtedy? Wyjechać? Za co? Gdzie? Zostawić nakreślony przez kogoś plan dla chaosu niewiedzy. Zniknę, zerwę więzy i możliwe, że zmywak nie wypuści mnie z objęć już nigdy.

Czy wpadliśmy w nakreślony przez rodziców i praktykę schemat? Jak najbardziej. Szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum, studia, każdy tak musi, inaczej jest wyrzutkiem, leniem i jednostką z góry skazaną na porażkę. Jak stado przyuczanych do funkcjonowania robotów wyruszamy w pełną kolorów, wiadomości i pielęgnowanej kreatywności podróż przez zafundowane nam przez państwo placówki przygody: podstawówki, licea czy ośrodki akademickie. Chłoniemy wiedzę niczym potrzebny każdej komórce tlen, z nadzieją na lepsze jutro oraz marzeniami o wielkiej karierze. I co dalej? ,,Nie, no to nie do wiary. Nie, to być nie może. Osiem lat podstawówki, cztery liceum. Potem pięć, bite, studiów, dyplom z wyróżnieniem, dwadzieścia lat praktyki, i oto mi płacą, jak by ktoś dał mi w mordę. Ja pierdolę, kurwa! O, bracia poloniści, siostry polonistki, sto trzydzieścioro było nas na pierwszym roku. Myśleliśmy, że nogi Boga złapaliśmy, że oto nas przyjęto do szkoły poetów. Szkoła poetów, Dżizus, kurwa, ja pierdolę! Przez pięć lat stron tysiące, młodość w bibliotekach. A potem bida, bida i rozczarowanie! A potem beznadzieja i starość pariasa i wszechporażając„ cytując Adama Miauczyńskiego, z jednego z najbardziej przenikliwych filmów Polskich XXI wieku – ,,Dnia Świra”.

 

Każdy z nas, pełnych energii czy alkoholu w żyłach żaków wie, że po studiach nie czeka na nas dosłownie nic. Kapitalizm całkowicie wyleczył nas z widma pięknej kariery, choć slogany te nadal można ujrzeć w ulotkach rekomendujących studia na poszczególnych kierunkach. Ale rzucić ich też nie potrafimy. Świat nasz coraz bardziej otwarty, a umysły coraz bardziej wystraszone i zamknięte. Mało kto z nas ma siłę, by wydostać się z piekielnego schematu, który wbrew pozorom znany jest nie tylko naszemu pokoleniu. Ze strachem i niepewnością radzimy sobie oddalając moment przejęcia pełnej odpowiedzialności o pięć długich, pełnych w alkoholowe zapomnienie szarej rzeczywistości lat.

Idea studiowania upadła już dawno temu, a momentem decydującym było dla mnie powstanie uczelni niepublicznych, które bezlitośnie ją zamordowały na oczach chłonnych dyplomu, nie wiedzy, przyszłych studentów. Przez długie lata karmiono nas nowomową: jesteście przyszłością, teraz możecie już wszystko! Rzeczywistość okazała się okrutniejsza, niż można było sobie wyobrazić. Wychowani w nadziei na wielkość, skończyliśmy w rynsztoku przegranych marzeń i brutalnej rzeczywistości. Często bez pracy, wiary w jutro czy większych idei, które przyświecały wielu poprzednim pokoleniom.

Czy to brzmi jak narzekanie młodego pokolenia? Jak najbardziej. Narzekamy, ponieważ świat jest piękny, kolorowy, czeka na nas, a nam się po prostu nie chcę. Pokolenie magistrów i doktorów, światowców, znających języki i obce kultury. Nadmiar wiedzy wycieka nam przez uszy, a ambicje przewyższają niejednego noblistę. W dodatku nie jesteśmy pokoleniem straconym czy Kolumbów (przynajmniej na razie). Więc poczekaj świecie, już ruszamy, tylko jeszcze dwa lata do końca studiów, z ewentualnym powtarzaniem roku, huczne wesele, założenie rodziny i już będziemy na zawołanie! Wykorzystamy naszą z nie trudem nabytą wiedzę w praktyce, podbijemy świat i wszystkim będzie się żyło lepiej.

,,Ileż to razy w myślach osiągałem wszystko. Udało mi się tylko nie być komunistą.“

 

 

 

0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !