Felietony i Porady

Hubert Woźniak Hubert Woźniak Natasha Pavluchenko - Fashion Week Poland XIV

Natasha Pavluchenko - Fashion Week Poland XIV

W czasie zalewu rynku mody przez osoby, które bezpodstawnie nazywają siebie projektantami, usilnie poszukujemy perełek, dających nam wiarę w branżę. Osób z talentem, energią i nieskończonymi pokładami kreatywności. Projektantów, na pokaz których warto czekać kilkanaście godzin, a północ na zegarku nie wystraszy gości cierpliwie wypatrujących pierwszej modelki na wybiegu. Tak było w przypadku Natashy Pavluchenko, która podbiła łódzki wybieg, kończąc pokaz chwilę przed pierwszą w nocy.

O talencie Natashy Pavluchenko moglibyśmy deliberować długie godziny. Zestawiając biel z czernią, zabiera nas na wyższy poziom modowej harmonii, wyciskając esencje z pozornie banalnego połączenia. Nie inaczej było podczas ostatniego pokazu, tym razem kolekcji na jesienno-zimowy sezon 2016/17, który okazał się wybitną sumą ubrań, muzyki i choreografii. Tu należą się szczególne gratulacje Maćkowi Majznerowi, który idealnie zespolił choreografię z pozostałymi elementami pokazu.

Jednak ostatnia kolekcja uwypukliła dwa zasadnicze problemy, z którymi boryka się Pavluchenko. Bo w jej przypadku niespotykana umiejętność perfekcyjnego łączenia czerni i bieli w esencjonalnej oprawie jest błogosławieństwem i przekleństwem. Błogosławieństwem, bo osiąga wcześniej niespotykany efekt, wyrokujący o jej sukcesie. Przekleństwo, ponieważ jest cienka granica między własnym stylem i korzystaniem z danego przez los talentu a wtórnością i powtarzalnością na wybiegu, która nawet w przypadku wybitnych projektów zaczyna osłabiać markę i projektanta. Nie wystarczy dodatkowy motyw motyli, by zatrzeć wrażenie stania w miejscu.

I tutaj wychodzi drugi, największy problem, osaczający projektantkę. Na tę chwilę Polska nie jest krajem, który umożliwi jej – o ironio – rozwinięcie skrzydeł. Polska branża nie posiada ani środków, ani narzędzi umożliwiających rozwój wybitnym twórcom. Bez solidnego, finansowego wsparcia oraz możliwości korzystania z udogodnień wielkich, zachodnich rynków modowych, Pavluchenko nadal będzie stała w miejscu, więdnąc i marnując swój niezaprzeczalny talent, otoczona beztalenciami promowanymi na gwiazdy branży.

Kolejne pokazy Natashy Pavluchenko mogą nas zachwycać, budzić podziw i poczucie spełnienia, a i tak pozostaną smutnym pokłosiem mocno nierozwiniętej branży, niemogącej odpowiednio wspierać wielkich talentów. Na tę chwilę projektantka osiągnęła w Polsce już wszystko i bez zjednania sobie dużego inwestora lub wejścia do jednego z zachodnich atelier, Pavluchenko będzie dreptała w miejscu, spętana kajdanami nadwiślańskiej branży. Nie ta skala, nie te możliwości. Niestety.

Hubert Woźniak
www.hubertwozniak.pl

39
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !