Felietony i Porady

Hubert Woźniak Hubert Woźniak Jacob Birge Vision – Fashion Week Poland

Jacob Birge Vision – Fashion Week Poland

 

W modzie stagnacja jest śmiertelną chorobą. Potrzebujemy dynamizmu, zmian i nowości, a im są bardziej kontrowersyjne i udziwnione, tym lepiej. Stąd popularność futuryzmu i sięgania po środki, które zabiorą nas daleko w przyszłość, byśmy wręcz zadławili się upragnionymi nowościami. W te ramy postanowił wstrzelić się Jacob Birge z marką Jacob Birge Vision, znany przede wszystkim, a może tylko z wygrania pierwszej polskiej edycji Project Runway. Czy kilka miłych słów jury i niezachwiana pewność siebie wystarczą, by Jacob Birge stał się projektantem z krwi i kości?

Kobieta Jacoba Birge’a nie ma nic wspólnego z delikatną i wycofaną dziewczynką z prowincji, ba, nawet żądna krwi bizneswoman nie znajdzie w kolekcji zbyt wielu ubrań do przemierzania w nich korporacyjnych holi. Projektant kreuje obraz wulgarnie drapieżnej kobiety, bez zahamowań czy szacunku dla wszelkich konwenansów. Nie stroni ona od ubrań, które odsłaniają większość jej kobiecego ciała. Nowoczesna, seksowna, odważna, drapieżna, wyzwolona i pewna siebie do granic możliwości. Brzmi pociągająco?

Niejedną kobietę przyciągnie wizja (tudzież Vision) Jacoba Birge’a. Wszystko idealnie, gdyby nie jeden szkopuł: za wizją nie idzie nic oprócz mocno błyszczącego ego projektanta. Kolekcję spaja jedynie pokazanie jej w tym samym miejscu i czasie. Antyteza spójności była dostrzegalna na każdym kroku, bowiem projekty przypominały kompilacji kilku różnych, zdecydowanie niezwiązanych ze sobą kolekcji. Jacob Birge rzucił nam raz swoiście skrojony żakiet, raz kamizelkę z lakierowanej skóry, tak mocno przypominającej pieczołowicie wypucowaną karoserię starego poloneza, a raz sukienkowego dziwoląga (tudzież jej futurystyczny odpowiednik) z kilkoma sznurkami w formie artystycznego pierwiastka stylizacji. By drapieżności stało się zadość, Birge nie zapomniał zaszczepić w niektórych ubraniach dzikiego elementu w postaci zwierzęcych printów. Dumna wizja futurystyczno-drapieżnej hybrydy w odcieniu czerwonego poloneza.

Możemy pośmiać się i pożartować, choć nic śmiesznego tu nie ma. Aleja Projektantów i prawdziwy pokaz dla ogromnej publiczności to nie jest kolejne zadanie w telewizyjnym show, gdzie musisz uszyć sukienkę z gazet, sałaty czy innych cudów w ściśle określonym, zazwyczaj bardzo krótkim czasie. Zresztą, do uszycia potrzeba umiejętności, którymi Jacob Birge nie popisał się. Techniczny wymiar kolekcji był na bardzo prymitywnym poziomie. Tkaniny częstokroć nie współgrały ze sobą, jakby z innej bajki (na pewno nie z tych modowych) i jestem w stanie zrozumieć, że taka była koncepcja (jeśli w ogóle była), ale istnieje delikatna różnica między wizją a niewykorzystaniem krawieckich umiejętności bądź ich brakiem, co niekoniecznie widzieliśmy na ekranie telewizora. To nie jest poziom pierwszych OFFów ani pokazów dyplomowych studentów. Nie będę już rozwodzić się nad brakiem szacunku projektanta wobec widowni, która musiała obejrzeć wydmuszkę kolekcji, bo nie sądzę, że Birge’a cokolwiek to obchodzi. Gorszy jest fakt, że Jacob Birge za sprawą sponsorowania Tygodnia Mody przez TVN, trafił do Alei Projektantów, a wielu innych, bardzo dobrych projektantów z przemyślanymi i dopracowanymi kolekcjami nie miało tej możliwości. Mocny odczuwalny policzek dla wielu, gdy przesiąknięty niezrozumiałą pewnością siebie dzieciak wystawia pokaz obok Minge i Jemioła, nie mając żadnych merytorycznych podstaw ku temu. Ale sława się zgadza, więc co mi, zwykłemu szaraczkowi, do tego?

Nie jestem pewien, czy Jacob Birge jest bardziej wyrachowany czy ślepy. Albo próbuje wykorzystać niepodważalną sławę i rzesze fanów do przekucia ich w pieniądze, nie wysilając się przy tworzeniu ‘kolekcji’, albo jest na tyle ślepy, by wierzyć, że dyplom z TVNu wystarczy do bycia projektantem z krwi i kości. Tak czy siak nie możemy mylić działalności Birge’a z modą, bo póki co jedno z drugim nie ma nic wspólnego ze sobą, a jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie, za czym merytorycznie Jacob Birge dorośnie do Alei Projektantów. Inspiracja starym polonezem to jeszcze za mało, choć wystarczająco, by wygrać telewizyjne show.

 

Hubert Woźniak

hubert@sophisti.pl

0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Komentarze użytkowników sophisti.pl