Felietony i Porady

Hubert Woźniak Hubert Woźniak [Ikony mody] John Galliano – portret mistrza

[Ikony mody] John Galliano – portret mistrza

Jeszcze kilka lat temu był na samym szczycie. Czerpiąc inspiracje z historii, tworzył romantyczne kolekcje z barokowym przepychem. U szczytu sławy nadzorował 32 kolekcje w ciągu roku. W jednej chwili stał się enfant terrible świata mody i na kilka lat zniknął, by teraz powoli powracać do łask. Mistrz gwiazd, artysta, niepoprawny romantyk i geniusz.

John Charles Galliano urodził się jako Juan Carlos Antonio Galliano-Guillen 28 listopada 1960 r. w Gibraltarze, będąc synem gibraltarskiego hydraulika i hiszpańskiej nauczycielki flamenco. Młody Galliano niewiele czasu spędził na Gibraltarze, bowiem już w wieku 6 lat przeniósł się z rodzicami i dwiema siostrami (Rosemary i Immacula) do południowego Londynu, najpierw Streatham, później Dulwich. Przeprowadzka była dla Galliano bardzo ciężka, a w dodatku jego matka nie ułatwiała mu życia, ubierając go w bardzo wyszukany sposób nawet do zwykłych czynności, co nie przysparzało mu zbyt wielu znajomych. W dłuższej perspektywie podejście jego mamy okazało się zbawienne, ponieważ właśnie ona zaszczepiła w nim specyficzny gust i twórczą wrażliwość, których pokłosiem będą kolekcje haute couture dla Diora.

Od młodego wieku przyszły dyrektor kreatywny Givenchy i Diora nie widział się jako małej cegiełki w tym murze. Dążył do wyjątkowości i ekspresji. Bardzo szybko, bowiem w wieku lat 16, rozpoczął profesjonalną naukę projektowania na City and East London College, by w 1981 r. zacząć studiować na legendarnym Central Saint Martins. Nie trudno się domyślić, że Galliano nijak wpisywał się w tłum. Wyróżniał się talentem i umiejętnościami. W 1984 r. przedstawił inspirowaną Rewolucją Francuską kolekcję dyplomową pt.: ,,Les Incroyables”. Precyzując, kolekcja inspirowana była Dantonem, jednym z organizatorów Rewolucji Francuskiej i bohaterem sztuki wystawianej na Royal National Theatre, gdzie Galliano pracował dorywczo jako garderobiany i wielokrotnie widział spektakl. Salę pokazów w Central Saint Martins zamienił w jedną z ulic ogarniętego rewolucją Paryża i podbił serca gości. Kurtki noszone do góry nogami i na lewą stronę, biżuteria z rozbitego szkła powiększającego i tęczowe wstążki przyszyte na wewnętrznej stronie płaszcza. Kolekcja dyplomowa była na tyle wybitna, że Joan Burstein zaczęła ją sprzedawać w swoim niezależnym butiku modowym, osławionym Browns w Londynie. Podobno sama Diana Ross, gdy przechadzała się po Londynie i zobaczyła w witrynie Browns płaszcz z kolekcji dyplomowej Galliano, natychmiast weszła do butiku i kupiła go.

Okres sukcesów nie trwał zbyt długo. Po opuszczeniu Central Saint Martins Galliano założył własną linię ubrań. Niestety, projektant nie ograniczał się w ekspresji swoich często skomplikowanych pomysłów, przez co kolejne, nawet wyjątkowe kolekcje nie zarabiały na siebie, doprowadzając Galliano do bankructwa u progu szalonych lat 90. W okresie największych problemów finansowych Galliano projektował zdecydowanie sporadycznie. Pomocą rękę wyciągnęła do niego sama Anna Wintour, co później zostało uznane za najbardziej pomocny gest w historii świata mody. Redaktor naczelna amerykańskiego Vogue’a nie tylko poznała go z Sao Schlumberger z Portugalii, która użyczyła mu przestrzeni na pokaz oraz zapewniła kilka gorących nazwisk ze świata modelingu pro bono, w tym Kate Moss, Christy Turlington oraz Naomi Campbell, a także pomogła pozyskać mu wielu sponsorów, dzięki którym Galliano ruszył i zaczął tworzyć. Zresztą, mimo ogromu problemów Galliano nie tracił wiary w siebie i w marzenia, bowiem podczas jednej z rozmów o budżecie kolekcji u Schlumberger sponsor zapytał go, co chciałbym mieć, na co zdecydowanym tonem projektant odpowiedział ,,Chcę mieć własny dom mody couture. Chcę, aby był taki jak Dior”. Sponsor replikując sprostował ,,Rozumiem, ale czego potrzebujesz w ten piątek?”.

17 stylizacji w czerni umożliwiło Johnowi Galliano powrót do świata mody. Jego pokazy odbijały się tak wielkim echem na modowych salonach, że już w 1995 r. został zauważony przez Bernarda Arnault, właściciela LVMH, który zaproponował mu poprowadzenie domu mody Givenchy. Galliano od razu zgodził się i w 1995 r. dołączył do zespołu Givenchy jako dyrektor kreatywny marki, zostając tym samym pierwszym Brytyjczykiem na czele francuskiego domu mody couture. Z pierwszym pokazem ready-to-wear dla Givenchy wiąże się osobliwa historia, ponieważ nowy dyrektor kreatywny odmówił rozpoczęcia pokazu na czas, mimo że modelki były już gotowe. Odpowiadając na pytanie, dlaczego nie rozpocznie o czasie, powiedział,  że ,,Karl Lagerfeld rozpoczął z 45-minutowym opóźnieniem, więc ja rozpocznę z półtoragodzinnym”. Niewiele czasu poświęcił dla Givenchy, bowiem już w październiku 1996 r. Bernard Arnault powierzył mu prowadzenie domu mody Christian Dior, gdzie Galliano zadebiutował ubierając Księżną Dianę na MET Galę. U Diora nastał długi czas niepokornego Galliano.

John Galliano znalazł w Diorze swój eden. Nie musiał już ograniczać artystycznych popędów i tworzył jedne z najbardziej skomplikowanych oraz równie genialnych kolekcji w historii świata mody. Bynajmniej Dior nie przepłacił tego problemami finansowymi, lecz sporymi zyskami, bowiem Galliano pokochały rzesze gwiazd i potwornie bogatych klientów. Dyrektor Kreatywny całymi garściami czerpał inspiracje z historii bądź świata sztuki. Chociażby wspomnieć kolekcję z 2008 r. inspirowaną Blanche Dubois z ,,Pociągu zwanym pożądaniem” bądź kolekcję couture z tego samego roku, która była pokłonem w stronę Lisy Fonssagrives, żony legendarnego Irvinga Penna i bodaj pierwszej supermodelki w historii. Sam Galliano także zaczął być znany z kłaniania się na koniec pokazu w stroju inspirowanym stylem Napoleona. Najpiękniejszy od czasów samego Christiana Diora okres w sygnowanym jego nazwiskiem domu mody trwał do 2011 r., gdy za sprawą brytyjskiego The Sun wybuchnęła jedna z najbardziej tragicznych w skutkach afer świata mody.

Nikomu nie trzeba przypominać skandalicznych wypowiedzi Galliano w paryskim barze. Świat mody odwrócił się od niego. John Galliano utracił stanowiska dyrektora kreatywnego zarówno w Diorze, jak i marce sygnowanej jego nazwiskiem oraz został skazany na modowy niebyt. To była afera, która przerwała karierę jednego z najbardziej cenionych projektantów w historii. Galliano wytoczył proces Diorowi za bezpodstawne zwolnienie i sąd przyznał mu rację, zasądzając w ramach odszkodowania.. 1 euro.

Każdy z nas ocenia zachowanie Galliano według własnego sumienia. Projektant popełnił niewyobrażalny błąd i moim zdaniem srogo za niego zapłacił. John Galliano to jeden z największych projektantów w historii świata mody. Romantyk, który dramatyzmem, teatralnością, wykwintnym krawiectwem i barokowym przepychem podbijał nasze serca od nastu lat. Ekscentryczny geniusz, którego zgubił jego największy dar. Gdy dołączył do zespołu Givenchy nadzorował 2 kolekcję rocznie, gdy tymczasem u szczytu swojej sławy nadzorował 32 kolekcje na rok. Ze skłonnościami Galliano do alkoholu i narkotyków ciężko było nie przewidzieć zakończenia tej historii. Dlatego po aferze w paryskim barze oskarżano samego Bernarda Arnault o zniszczenie Galliano przez zbytnie naciski oraz dążenie do jak największych zysków za cenę samego projektanta. Z artysty stał się robotem w chińskiej fabryce, chociaż jego kolekcje nadal zachwycały niespotykaną wykwintnością i elitarnością. Następca Gallino w Diorze, Raf Simons, powiedział, że ,,Magia zniknęła. W dzisiejszych czasach bycie projektantem nie różni się zbytnio od bycia prawnikiem”.

Od czterech lat głośno mówiłem, że świat mody nie może pozwolić sobie na niebyt Johna Galliano. Już od dawna próbowano doprowadzić do jego powrotu, choć czyniono to małymi krokami. Współpraca z rosyjskimi domami mody, później mały flirt z de la Rentą, by w końcu trafił do Maison Martin Margiela, gdzie Galliano objął stanowisko dyrektora kreatywnego. Mistrz powrócił, choć czy ktoś rzeczywiście wierzył, że nie wróci? A to dopiero początek!

Hubert Woźniak
hubert@sophisti.pl
www.facebook.com/hubertwozniakblog

12
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !