Felietony i Porady

Hubert Woźniak Hubert Woźniak Haters gonna love, czyli nadchodzi ,,dislike”

Haters gonna love, czyli nadchodzi ,,dislike”

Podobno Facebook zamierza wprowadzić przycisk ,,nie lubię”. Czujecie nadchodzącą rzeź? Korwin-Piotrowska wstawia post przeciwko jakiejś celebrytce – jebut 1000 dislike’ów. Olejnik atakuje prawicowców? A masz 5 tys. dyslajków. A Terlikowski znowu ma odjazd? Nawet nie potrafię do tylu liczyć. Hejterzy już zacierają ręce, a na sławne osoby padł blady strach – jak wielka jest ciemna liczba dislikeów? A jeśli wielokrotnie więcej niż polubień? I już Macademian Girl nie usunie dislike’ów tak łatwo jak niewygodnych komentarzy.

Możemy kochać nasz kraj, widzieć same plusy w narodzie, ale nie ma co ukrywać – w internecie dajemy upust naszym emocjom. Właśnie w sieci korzystamy z wolności, o którą dziad, pradziad czy inni walczyli kilka wieków. Referendum, marsze, wybory? Jakieś bzdurne wymysły demokracji, ale walnąć komentarz w sieci? To jest istota wolności!

Nie łudźmy się. To jest kwintesencja wolności i (w skrajnej postaci) jeśli nikogo nie krzywdzimy (nie obrażamy), to powinniśmy nie tylko móc z niej korzystać, ale za wszelką cenę jej bronić. A Facebook ma dwa zasadnicze problemy. Po pierwsze albo coś lubisz, albo (ewentualnie) zostawiasz komentarz. Tertium non datur. Nie możesz nie lubić. Przecież, co to za świat, gdybyśmy mogli wyrazić naszą dezaprobatę w przypadku nielubienia czegoś, nawet w formie prostego, niezbyt pretensjonalnego i intelektualnie pierwotnego ,,nie lubię”. Ale Facebook stwierdził, że świat jest piękny, więc jedynie możemy uprawiać narcystyczny samogwałt, włączając w to miliardową populację dla lepszego efektu końcowego.

Drugim problemem jest wszechobecna moderacja. I nie powiem, że nie jest ona potrzebna, przeciwnie. Ale wcześniej wspomniany narcyzm nadaje jej chorego oblicza. Ile znacie dziennikarek, dziennikarzy, znanych osób, szafiarek, które nie przestają mówić o tolerancji, a gdy tylko pojawi się w komentarzu sprzeciw (kontrargument, a nie popularny hejt czy wyzwiska), to od razu go kasują? Facebook stał się ostoją osób, wedle których wolność i tolerancja są prawami człowieka dopóty, dopóki ludzie wyznają te same poglądy. A jak nie, to są nazistami, barbarzyńcami, burakami, pedałami, żydami i innymi –ami, -ami. Czy to nie jest proste?

Z dislikeem nie będzie tak prosto. Nie usuniemy go. Każdej publikującej na Facebooku osobie (na oko miliard ludzi) przyjdzie się zmierzyć nie tylko z bilateralną opinią względem zamieszczonej treści. Przycisk ten będzie działał tak samo, jak osławiony lajk. Wyrazi zarówno dezaprobatę względem treści, jak i samego autora. Co za różnica, czy Biedroń lub Giertych napiszą prawdę? Nie lubimy ich, więc dislike i niech żyją z naszą negatywną opinią!

To wszystko zakrawa o istny cyrk. Dla upustu narcystycznych potrzeb bawimy się w lajki, srajki i inne cudawianki, by tylko było nam lepiej. Wyrzucamy emocje, bowiem internet daje nam ułudną anonimowość. Ale jakie mamy wyjścia? Próbujemy budować cywilizację, gdzie nie ma hejtu i negatywnych komentarzy. Wznosimy piękny, przesłodzony świat z różową wstążeczką na wierzchu. Tęczowe pola rozciągają się przed nami. Ale tworzymy jedynie pozór. Pozór ludzkiej osoby, komplementów i uwielbienia. Za tą fasadą kryje się potężna dawka negatywnych emocji i poglądów, które nierzadko są konstruktywne.

Dobrze żyje się w nam idealnym świecie, gdzie krytykę usuwamy jednym kliknięciem, by nie zburzyć pięknego obrazu. I w konsekwencji nie rozumiemy, czemu za oknem, gdzie sieć się kończy, dzieją się tak straszne rzeczy. Co gorsza, przeczytałem dziś, że dislike jest formą tabloidyzacji Facebooka. Opinia ma co najmniej dwie strony: pozytywną i negatywną. Nie ma innej możliwości. Tabloidyzacją naszej inteligencji jest kierunek ewolucji mediów społecznościowych: od Facebooka, przez Instagram po Snapchata. Od randek w ciemno po Tindera. Każdy kolejny portal/rodzaj medium społecznościowego wciska nas w ramy mniejszej ilości treści. Wszystko staje się banalnie, wręcz pierwotnie proste, bowiem słowo skomplikowane jest równoznaczne z zagładą ludzkości. Felietony i eseje ustępują miejsca komentarzom, komentarze wiadomościom na twitterze, twitter lajkom, a lajki zdjęciom itd. Treść jest już tak skompresowana, że wręcz niewidoczna, ulotna, ułamkowa. Ginie z oczu też bardzo szybko, jak w przypadku Snapchata. Ograniczanie więc wolności jeszcze bardziej, przez tworzenie jedynie pozytywnych emocji, jest chore i błędne.

Zbudowaliśmy sobie taki świat a nie inny. Na pocieszenie drogim narcyzom dodam, że wcale nie jest pewne, iż Facebook pracuje właśnie nad takim przyciskiem. Zuckerberg wspomniał o dodaniu nowej opcji, ale czy to będzie właśnie dislike, to wbrew pozorom nie powiedział. Choć kocham ten kraj i naród, to bardzo możliwe, że w godzinę po wprowadzeniu dislike’ów, zawiesimy Facebookowi serwery. A tego Zuckerberg zapewne nie przewidział.

Hubert Woźniak

hubert@sophisti.pl

www.hubertwozniak.pl

0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Komentarze użytkowników sophisti.pl