Felietony i Porady

Hubert Woźniak Hubert Woźniak Depresja mody

Depresja mody

Dając upust mojemu idealistycznemu podejściu, bardzo długo wierzyłem, że uda się nam zbudować Polski świat mody. Rynek, który bez najmniejszego oporu będzie konkurował z Nowym Jorkiem, Mediolanem, Paryżem czy Londynem.

Oczywiście, nie od razu Kraków zbudowano, ale przy dzisiejszych możliwościach: internet, integracja europejska, otwarcie granic na świat, praca organiczna, fundusze z Unii, akcentowana przez większość potrzeba budowania silnego i konkurencyjnego rynku.

Dlaczego więc nie mielibyśmy tego zrobić?

Otóż pojawił się zasadniczy problem, którego fundamenty nie wydawały się być zagrożeniem, wręcz mogły tylko pomóc. Okazało się, że nasza mentalność i brak obycia uniemożliwią nam zrealizowane tego jakże utopijnego z dzisiejszej perspektywy planu.

Najnowszy pokaz Paprocki&Brzozowski bardzo dobitnie potwierdził snute przez wielu teorie, że niestety nie wyrwiemy się z ram światka mody, ślepej i niewiele znaczącej uliczki na mapie globalnej metropolii. Skądinąd jak moglibyśmy spodziewać się innej przyszłości, jeżeli nadwiślańska definicja mody w praktyce tak bardzo różni się od dobrze znanych nam zachodnich koncepcji? Moda uległa całkowitemu umasowieniu, spełniając tym samym marzenia wszelkich zwolenników kultury masowej. Umasowieniu i równoczesnej deprecjacji, zarówno artystycznej, ekonomicznej i moralnej. Pokaz mody, będący jedną z form modowej ekspresji, stał się jej swoistym zaprzeczeniem, karykaturą przebraną w pożyczone od często nierozumiejących swojego powołania projektantów. Artystyczne widowisko, spełniające paradoksalnie także ekonomiczne i praktyczne funkcje, tworząc tym samym niezwykle inspirującą jedność, przeistoczyło się w zbiorowisko modowych ignorantów, narcystycznych jednostek, dla których w świecie kultury wysokiej nie ma miejsca.

Treść i forma kolekcji zostały przymuszone do ustąpienia miejsca dla tabloidowych fleszy i gloryfikacji jednostek w swej istocie małych i przeciętnych. Przestaliśmy zauważać kolekcje. Naszym głównym tematem są: pierwszy rząd, walka o miejsce przez różnej maści celebrytki, wątpliwej słuszności aprecjacja dziewcząt, których pozycja i wiedza mierzone są ilością polubień fan page na facebooku. Autorytet w tak skomplikowanej materii, jaką moda niewątpliwie jest, przestał się całkowicie liczyć. Projektanci nie potrzebują już modowych dziennikarzy lub innych osób, które swym autorytetem mogą zaświadczyć innym, posiadającym mniejszą wiedzę i doświadczenie jednostkom, o sukcesie bądź porażce kolekcji. Ów ekspert mógłby nie tylko dopatrzyć się jakiś niuansów, które zawyrokowałyby o odbiorze kolekcji, lecz także mógłby nie zachować się w lojalny sposób i nie napisać recenzji przez pryzmat towarzyskich relacji. Dokonanie wyboru między modowym ignorantami, dla których zdjęcie na legendarnej już ściance jest najważniejsze, a profesjonalistami jest oczywiste, jeżeli chcemy być pewni powodzenia kolekcji.

Nie próbując rozwodzić się w potoku kolejnych słów nad absurdalnością zaistniałej sytuacji, zaznaczę, że wina nie spoczywa tylko po stronie projektantów. Ich kolekcje w ostatnim czasie zaczęły zaliczać tak spektakularne wpadki, ocierać się o granicę kiczu i tandety, że powyższe zachowanie z ekonomicznego punktu widzenia jest jak najbardziej zrozumiałe. Wina leży zarówno po stronie projektantów, dziennikarzy, jaki i zwyczajnych odbiorców, czy szeroko rozumianych mediów.

Nasze czasy zmuszają nas do pogoni za rzeczami często płytkimi i nie mającymi większej wartości. Nie stanowi to jednak jakiegokolwiek wytłumaczenia dla faktu uprawiania modowej prostytucji. Oddanie się ekonomicznym zyskom w zamian za poświęcenie artystycznego wydźwięku kolekcji, smaku, klasy czy szacunku dla branży, w której się tworzy, jest co najmniej żenujące i nieusprawiedliwione.

Od dawna jednak wiadomo, że najlepszym sposobem na ukrycie słabości, czasowej niedyspozycji lub miernoty jest wywołanie skandalu, skupienie uwagi na nim, co niewątpliwie w ostatnich tygodniach polscy projektanci realizują z wielkim powodzeniem. Tylko gdzie ten wielki świat?

 

40
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !