Felietony i Porady

Hubert Woźniak Hubert Woźniak Dawid Woliński SS 2017, czyli projektantem się jest czy tylko bywa?

Dawid Woliński SS 2017, czyli projektantem się jest czy tylko bywa?

Dwa lata temu Dawid Woliński zaprezentował kolekcję ,,Orient Express”. Kwintesencję sumy mody i sztuki oraz barokowych zdobień w mediolańskim wydaniu. Choć sięgająca dalekich Filipin inspiracja wzbudziła wiele kontrowersji, wszak projektant czerpał całymi garściami ze stylu żony filipińskiego dyktatora z krwią na rękach, to nie sposób znaleźć w historii polskiej mody ostatnich dwudziestu pięciu lat lepszą i bardziej spektakularną kolekcję niż Orient Express, której nie powstydziliby się najwięksi kreatorzy branży. Projektant podniósł poprzeczkę tak wysoko, że nikomu z branży nie udało się jej sprostować. Jednak wszyscy najbardziej czekaliśmy na odpowiedź, czy samemu Wolińskiemu uda się jej sprostać? 

,,Art Exhibition” zabiera nas w podróż po czeluściach zachodniej kultury masowej. Woliński prawie całą kolekcją mocno nawiązuje do amerykański super bohaterów, którzy nie są nieznani dla doskonale obytych w kulturze zza oceanu Polaków. Tam gdzie wielcy herosi z komiksów Marvela, tam i gwiazdki oraz wszystkie odcienie niebieskiego, bieli i czerwieni. Wszystko byłoby pięknie i cudownie, wszak temat zabawny i umożliwiających wielki popis artystycznej kreatywności, jednak jego odbicie znalazło miejsce jedynie w informacji prasowej przesłanej, ze sporym opóźnieniem, do dziennikarzy. Gdzie Ci super bohaterowie?

Wierutną bzdurą jest, że Woliński czerpał z kultury USA. W rzeczywistości, ruch bezwizowy do Stanów Zjednoczonych zamienił na ekspresję odczuć związanych z obecną sytuacją polski w Unii Europejskiej. Dokonując dekonstrukcji unijnej flagi, zaszczepił jej wypłowiałe gwiazdki w przeraźliwie błyszczące tkaniny, okraszając smutną całość w – moim zdaniem – odpychający odcień niebieskiego z dziecięcych śpioszków. Ale nie wszystko na tym świecie jest takie smutne, więc Woliński dodał trochę frędzelków i niezdefiniowanego, złotego dodatku, który mocno przypominał anielskie włosy z choinek. I znów pojawi się oskarżenie o plagiat, tym razem świątecznej ozdoby.

Tryskające optymizmem modelki kroczyły po wybiegu Wolińskiego, pozbawiając gości resztek nadziei na obejrzenie wybitnej kolekcji. Gwiazdki i anielskie włosy to jeszcze nie to, co pragnął nam zaserwować kreator po dwuletniej przerwie. Błyszczącym tkaninom nie było końca, bo każdy chce chodzić w imitacji piżamy. W dodatku, by polskiego akcentu nie zabrakło, a patriotycznym instynktom stało się zadość, niektóre z tych piżam mocno czerpały ze szpitalnych korytarzy, gdzie nie sposób nie spotkać podobnych dzieł sztuki. Moda blisko ludzi czy jakoś tak.

Dawid Woliński wypuszcza kolekcję tak rzadko, że niektóre portale dopiero teraz odkryły jego pierwotny zawód, dawno zapomniany po kolejnych odcinkach Top Model, dlatego jego kolekcja ,,Art Exhibition” nasuwa na myśl pytanie: projektantem się jest czy bywa? Polska branża zna mnóstwo przykładów osób, które z dnia na dzień okrzyknęły się projektantami, bo na modzie można było (!) zbić duże pieniądze bez większych kosztów. Do dzisiaj pamiętam kupione na Allegro koralki, które jedna z tutejszych celebrytek nawijała na nitkę i sprzedawała za kilkaset złotych. Chciałoby się rzec: Kolumb polskiej mody.

Są też i tacy projektanci, których geniusz jest niepodważalny i oni nie tyle ,,muszą”, co ,,mogą”. Woliński nie zbije wielkiego majątku, wypuszczając jedną kolekcję na dwa lata. Ostatnia podniosła poprzeczkę tak wysoko, że zaszeregowanie Dawida Wolińskiego w wśród kreatorów światowej klasy było – przynajmniej dla mnie – oczywiste. Z perspektywy środowego pokazu mogłaby wyglądać jak piękny wypadek przy pracy, ale bądźmy szczerzy – wypadki o tak wysokiej jakości raczej się nie zdarzają, więc i w talent Wolińskiego nie powinniśmy wątpić, skupiając się raczej na jego lenistwie i zbytniej wierze w swoje oczywiste, choć źle wykorzystywane umiejętności oraz kreatywność. Sama pewność siebie Wolińskiego jest frapującym obiektem badań, bo nie dość że przygotował kolekcję po dwóch latach przerwy, to od razu na wiosnę 2017. Wizjoner, któremu intuicji mogłaby pozazdrościć sama Anna Wintour.

Spora ilość poważnych błędów, związanych nawet z formą, gdy prosta sukienka niszczy biust modelki i jej sylwetkę, zamiast je podkreślać, nie wróży pozytywnie najnowszej kolekcji Wolińskiego. Kto nadal nie wierzy, temu delikatnie sugeruję poszukanie zdjęć Małgosi Kożuchowskiej i Małgosi Sochy, ubranych w ‘kreacje’ z Art Exhibition. Na takie rzeczy powinien istnieć paragraf w kodeksie karnym. Z drugiej strony widziały gały, co brały, więc same są sobie winne. 

Projektant, który tworzy kolekcje raz na dwa lata, musi liczyć się z tym, że oczekiwania wobec jego osoby rosną i gdy z czterech kolekcji powstaje jedna, to musi być na ekstremalnie wysokim poziomie. Chyba przyszedł najwyższy czas, by wybrać: bycie projektantem czy celebrytą? Jedno można łączyć z drugim, ale kolejne, polskie przykłady pokazują, że jedynie do pewnego czasu. Wiem, że Woliński nie zrezygnuje ani z jednego, ani z drugiego, a szkoda, bo tylko marnuje swój wielki talent.

Zdjęcia: Filip Okopny

Hubert Woźniak
hubert@sophisti.pl

51
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !