Felietony i Porady

Hubert Woźniak Hubert Woźniak Charon brodzi w szlamie show-biznesu

Charon brodzi w szlamie show-biznesu

Sezon ogórkowy rozkręcił się na dobre. Modowy grafik wypełniają jedynie ostatki pokazów haute couture, a Instagram ledwo nadąża z przetwarzaniem zdjęć z Capri, Bora-Bora, tudzież Łeby. Z przekory postanowiłem pójść w drugą stronę, wcielając się w rolę Charona, płynącego przez szerokie wody polskiego show-biznesu, szlamem i odorem spowitych. Z całą stanowczością pragnę podkreślić, że portale plotkarskie nie należą do obowiązkowego kanonu moich lektur. W końcu nikt nie czyta, wszyscy wiedzą wszystko.

Jak na dobry show-biznes przystało, tak i polski nie może obyć się bez jednej afery na tydzień. W poprzednim niezbędną częścią porannej kawy w Starbucksie była pogawędka o aferze sweterkowej, której bohaterkami są Sara Mannei i Marta Boliglova, każdemu doskonale znane Panie. Niezastąpiony, internetowy futerkowiec uświadomił mnie, że pierwsza z nich, obecnie żona Artura Boruca, jest znaną i luksusową szafiarką. Niestety, z mojego dziewiętnastego rzędu na pokazach mody niewiele widać, co się dzieje w pierwszym rzędzie.

Cała afera sprowadza się niby tylko do sweterka, za którego druga Pani nie otrzymała zapłaty, choć nawet jej nie chciała, a i tak wyszło, że obie Panie były łaskawe skopiować, to znaczy zainspirować się pracą francuskiej projektantki Delphine Manivet. Logiki w tym tyle, co kot napłakał. Ale jedno jest pewne, także nie zapłaciłbym za ten sweterek – nie wziąłbym go nawet za dopłatą.

Tydzień nie mógł upłynąć choćby bez jednej wzmianki o wziętej, polskiej aktorce, Marcie Wierzbickiej, która postanowiła zostać.. aktorką. Młodzieńczy bunt mija, matura staje się przeszłością, czas więc pomyśleć o prawdziwej karierze. Niewinna latorośl zapomniała, że od nauki umiejętności i zdobywania wiedzy winno się rozpocząć przygodę w świecie dorosłych, a nie zapewniać sobie bilet ulgowy na łamach Playboy’a. Za to każdy mógł kupić pokaz jej aktorskich umiejętności za jedyne 10,99 zł.

Wisienką na torcie jest tabloidowy pojedynek blogerek o prowadzenie programu Shopping Queen, którego idea jest dla mnie zbyt wysublimowana. W rzeczywistości o pojedynku dziewczęta dowiedziały się post factum, choć przygasająca gwiazda blogosfery skorzystała trochę na rozgłosie. Kasia Tusk nie może przez tatę, Maffashion ma za dużo oleju w głowie, by wciągnąć się w taką dziecinadę, a Jessica? Nawet ja nie uwierzę, że stacja brała jej kandydaturę na poważnie. Pojedynek zakończył się szybciej niż rozpoczął, a i programem nikt nie zainteresował się. A podobno nieważne, co piszą, ważne, żeby pisali.

Polski show-biznes nie odpoczywa. Sława nie odpuszcza i nieustannie trzeba o nią dbać. Czy uważacie, że nadwiślańska wersja hollywood jest żałosna i gorzej być nie może? Nic bardziej mylnego! Dopiero zamoczyliśmy kostki w wodzie, a przed nami rozciąga się ocean głupoty. Ale czy jest lepsze lekarstwo na głupotę od śmiechu i sarkazmu?

0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !