Felietony i Porady

Hubert Woźniak Hubert Woźniak 11 edycja Fashion Week Poland - podsumowanie

11 edycja Fashion Week Poland - podsumowanie

 

FashionPhilosophy Fashion Week Poland od 5 lat zajmuje naczelne miejsce w kalendarzu polskich miłośników mody, a tydzień temu zakończyła się już 11 edycja tej imprezy. Łódzki tydzień mody co pół roku odwiedza co najmniej kilka tysięcy osób. Wielkie święto polskiej mody, kilkadziesiąt pokazów, znane osoby, strefa Showroom – marzenie wielu. Ustąpiły one jednak miejsca rozczarowaniu i artystycznemu seppuku. Na ostatnią edycję Fashion Week Poland możemy spojrzeć z kilku perspektyw:

Organizacja - w porównaniu do poprzednich edycji organizatorzy raczej panowali nad sytuacją w hali Expo (pokazów Studio czy Off nie mogę ocenić ze względu na logistyczną niemożność uczestnictwa), choć ciągłe przypomnienia miłej obsługi sali o konieczności maksymalnego ściśnięcia się gości, by organizator mógł w iście królewski sposób usiąść, jeśli w ogóle pojawi się na pokazie, były cudownym smaczkiem, który psuł niby profesjonalną otoczkę tygodnia mody. Głupi błąd, a niesmak pozostał.

Media - niespotykany niebyt polskich mediów był odczuwalny na każdym kroku. Redaktorzy, dziennikarze, naczelni, asystentki i inni ustąpili miejsca gimnazjalistkom z wejściówkami ‘media’. Nie wiem, czy przyczyny nieobecności powinienem doszukiwać się w dość prymitywnym traktowaniu dziennikarzy w ostatnich edycjach, skupieniu się na innych grupach gości, licznych błędach w informacjach prasowych, bądź ostatnich donosach o problemach finansowych organizatora. Fakt faktem, Fashion Week Poland był prawnie niezauważalny w polskich mediach, a recenzje z pokazów pojawiały się sporadycznie.

Moda - Możemy zaklinać rzeczywistość, udawać, że było inaczej, ale spójrzmy prawdzie w oczy – poziom kolekcji był najniższy w historii, a moda była największym problemem ostatniej edycji. Nie odniosę się do pokazów Studio czy Off out of Schedule, ale z piątku i soboty w miarę pozytywnie zapamiętałem jedynie pokazy: Natashy Pavluchenko, Michała Szulca, Dawida Tomaszewskiego i ciekawe propozycje Odio i Jakub Pieczarkowski oraz Aleks Kurkowski. Reszta projektantów wydawała się pomylić miejsca, a o pokazach Bajer Ola-Bola, Łukasza Jemioła czy Ranity Sobańskiej chciałbym jak najszybciej zapomnieć. Nie dość, że organizator pozwolił wyjść na wybieg modelkom nieprzygotowanym do zawodu (nieumiejącym poprawnie poruszać się), to zostały ubrane w rzeczy, które nijak się mają do wymaganych od łódzkiego tygodnia mody standardów. Przepaść, między kolekcjami Bajer Ola-Bola czy Ranity Sobańskiej a Natashy Pavluchenko była ogromna, choć ta ostatnia przyznała się nawet to zachowawczości. Wiele kolekcji potrzebowało albo całkowitej zmiany koncepcji, dopracowania, większego zespolenia i zaakcentowania inspiracji, bądź uświadomienia projektantowi, że na łódzki tydzień mody jeszcze za wcześnie, a póki co czas na pokorę i naukę. Czy wina leży po stronie Rady Programowej, która dopuściła na wybieg kolekcje z inspiracjami rodem z sieciówek, czy zwyczajnie zostały zgłoszone słabe kolekcje, a bardziej uznani projektanci zaczęli omijać Łódź szerokim łukiem? Nie wiem, ale fakt faktem, kolekcje były często niespójne, bardzo zachowawcze i bez pomysłu. Jeśli przyczyną niskiego poziomu kolekcji jest konserwatywne podejście do kupowania ze strony polskiego klienta, to wybaczcie, drodzy projektanci, ale Fashion Week nie jest dla Was.

Fashion Week Poland dużo zmienił w realiach polskiej mody. Nie dość, że wypromował wielu projektantów, otwiera drzwi do świata mody dla młodych i nieznanych projektantów, zaczął wymuszać na kreatorach większą dyscyplinę w przygotowywaniu kolekcji (minimum dwóch na rok), to – co najważniejsze – pokazał siłę drzemiącą w modzie. Polska bardzo potrzebuje tygodnia mody, tylko wątpię, czy FashionPhilosophy Fashion Week Poland jeszcze spełnia i może spełniać tę rolę, ponieważ zaczął pogrążać się oraz znacznie powiększać rozwarstwienie między najsławniejszymi i najbardziej utalentowanymi projektantami a młodymi adeptami modowego kunsztu. Wielu utalentowanych projektantów zdało sobie sprawę, że setki gimnazjalistek oraz jeszcze większa rzesza blogerów niekoniecznie stanowią wymarzoną grupę docelową często dla bardzo drogich ubrań, a organizatorom raczej nie wychodzi łączenie projektantów z kupcami, stąd brak projektantów miary Baczyńskiej, Przybylskiego, Kuczyńskiej czy Ossolińskiego.

W coraz mniej branżowym gronie spotykamy się co pół roku, by pobawić się. Udajemy, że oglądamy modę, udajemy, że jest dobrze i ktoś kupi te rzeczy. Udajemy, że tworzymy świat mody, gdy tymczasem jesteśmy w fazie wczesnego raczkowania z przeświadczeniem o udziale w wielkim maratonie. Jacek Kłak, organizator Fashion Week Poland, napisał na swoim blogu, że ,,Każdy nawet najbardziej udany projekt ma okres swojego wzrostu, potem stagnacji a na końcu śmierci”. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że czas na Fashion Week Poland mija i jeśli organizatorzy szybko nie odświeżą idei oraz nie zmienią podejścia, to FWP straci rację bytu a Polska własny tydzień mody.

Póki co udajemy i okłamujemy klientów oraz czytelników, że przybywamy do Łodzi, by oglądać modę i o niej pisać. Pojechać i później napisać możemy, ale mody tam tyle, co kot napłakał, a mniemanie o sobie jak w przypadku Paris Fashion Week. Skończmy wreszcie udawać, że mamy prawdziwy tydzień mody, bo tylko wychodzimy na idiotów.

 

Hubert Woźniak

hubert@sophisti.pl

 

0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !