Felietony i Porady

Mira Suchodolska Mira Suchodolska Powieś się na choince, weź kredyt

Powieś się na choince, weź kredyt

Ciesz się pożyczką bez odsetek… Pożyczka na Święta – 5000 zł na realizację marzeń…  Zdobądź kredyt i pieniądze na gwiazdkę…

Jeśli ja dostaję dziesiątki tego typu ofert na swoją skrzynkę mailową, to pewnie Wy także. A może nawet macie tego badziewia więcej, gdyż czas przedświąteczny jest dla instytucji finansowych czasem wielkiego alertu. Na samej końcówce można zrobić dobry wynik finansowy. Zwłaszcza, jeśli się wciśnie klientom trochę bożonarodzeniowego kitu i zagra na emocjach. A oni – wspierani przez duże firmy audytorskie i agencje badań opinii społecznej – dobrze nas znają. I wiedzą, że dla nas czas Bożego Narodzenia to zbyt ważna i prestiżowa sprawa, abyśmy ograniczyli się li tylko do sianka pod obrusem i
postnego barszczu. Trzeba się pokazać. Zaprosić rodzinę, zastawić stół, położyć wypasione prezenty pod drzewkiem. Zapożyczyć choćby… A potem powiesić się na gubiącej igły choince, bo spłacić ten dług będzie trudno. Zwłaszcza, że za chwilę dostaniemy propozycję atrakcyjnej pożyczki, która pomoże nam wybrać się na urlop zimowy. A potem przyjdą wiosenne święta Wielkiej Nocy. I zaraz wakacje, w jakimś atrakcyjniejszym klimatycznie od Polski kraju.

Agnieszka Ogsińska, doradca finansowy, łapie się tylko za głowę. – Ludzie sobie sami zakładają pętlę na głowę – ostrzega. I tłumaczy: pożyczki okazjonalne są dużo droższe, niż inne produkty finansowe oferowane przez banki. Prosty przelicznik: pożyczasz tysiąc złotych, musisz spłacić przynajmniej 300 zł. więcej.  I to będzie dla ciebie bardzo trudne, bo jeśli nie udało ci się zaoszczędzić takiej kwoty, to znaczy, że z ratą też będzie kłopot.

- Można wziąć pożyczkę na coś, co zostaje w domu: lodówkę, meble, dywan – komentuje doradczyni. Ale nic coś, co się skonsumuje, a mówiąc brzydziej: zeżre. Gdyż, realnie rzecz biorąc, zanim spłacimy jedne zobowiązania, będziemy potrzebować gotówki na kolejną konsumpcję. Np. wspomnianą wcześniej Wielkanoc. I w taki prosty, niezobowiązujący sposób, wkręcimy się w spiralę, z której nie będzie już wyjścia.

- Lepiej oszczędzać przez cały rok, nawet niewielkie sumy, żeby nie mieć kłopotu na przełomie roku – radzi Zdzisław Molęda, analityk finansowy. To pewnie dobra rada, pod warunkiem, że zastosuje się do niej odpowiednio wcześniej. A co, jeśli Boże Narodzenie zastało nas gołych i nieprzygotowanych? Zwłaszcza, że nasze apetyty rosną. Z roku na rok Polacy (mimo narastającego spowolnienia i realnie kurczących się wynagrodzeń) są skłonni coraz więcej pieniędzy wydawać na święta. Jeśli wierzyć badaniom statystyczny Kowalski zamierza wydać na organizację świąt zimowych w tym roku 1132 zł. Połowa tej kwoty ma pójść na prezenty. Wprawdzie 30 proc. ankietowanych przez TNS deklaruje, że pieniądze zaoszczędzi, to praktyka pokazuje, że te opowieści można między wigilijne bajki włożyć.

Jak co roku pobiegniemy do banków, żeby się zapożyczyć. W ruch też pójdą karty kredytowe (przynajmniej 8 proc. ankietowanych). Chęć zdobycia środków poprzez sprzedaż niepotrzebnych przedmiotów deklaruje jedynie 4 proc. zapytanych. Szkoda, że nie więcej, gdyż ta metoda świetnie działa. Jakub M., dziennikarz i podróżnik, mieszkaniec Warszawy, ojciec dwójki małych dzieci opowiada, że potencjał społeczny sąsiadów, ulicy, jest większy, niż sobie można wyobrazić. W zeszłym roku razem z żoną postanowili zintegrować się z rodzinami dzieciaków, które chodzą z ich maluchami do przedszkola. Na ich podwórku rośnie dorodny świerk. Poprosili straż pożarną, aby pomogła im go udekorować. Zgoda była w ciągu pięciu minut. Potem zrobili w dzbankach dużo kawy i herbaty, w Ikei zaopatrzyli się w tanie hot-dogi. Przyszedł tłum ludzi. Do słoika, który stał sobie skromnie z boku goście wrzucali pieniądze. Wystarczyło na sfinansowanie imprezy i jeszcze na sowity datek dla schroniska dla zwierząt. Czemu o tym opowiadam? Otóż dlatego, że na Wigilii u Kuby była postna kapusta i barszcz. Pod choinką znalazły się książki – po jednej dla każdego. I nie czuli się wcale ubodzy. Chociaż tak, poczucie biedy przytrafia im się każdego ostatniego dnia miesiąca. Kiedy trzeba wysłać ratę hipoteczną za dom, w którym zechcieli mieszkać. Ale to jest całkiem inna historia, nie sądzicie?


0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !