Felietony i Porady

Magdalena Durand Magdalena Durand Obserwacje telewizyjno-internetowe

Obserwacje telewizyjno-internetowe

 

 

     Nie lubię oglądać telewizji już od kilku lat. Czasami sama zachodzę w głowę jak z istnej „telemaniaczki”, jaką byłam w dzieciństwie stałam się osobą kompletnie obojętną na to, co dzieje się na szklanym ekranie. Już dawno temu doszłam do wniosku, że telewizja, to zjadacz cennego czasu, na który szkoda mi zdrowia i energii. Jedyne co interesuje mnie na szklanym ekranie, to wiadomości, programy dokumentalne, ciekawe filmy oraz kanały o gotowaniu, skąd czerpię inspiracje kulinarne. Poza tym, telewizja może dla mnie nie istnieć i są dni, kiedy w ogóle nie dotykam pilota.

Gdy byłam kilkuletnią lub kilkunastoletnią dziewczyną na szklanym ekranie gościły programy typu Tik-Tak, Ciuchcia, Teleranek, potem choćby Rower Błażeja. Pierwsze z wymienionych były skierowane do małych dzieci: edukowały, uczyły i rozwijały wyobraźnie. W wakacje można było zasiąść przed telewizorem w oczekiwaniu na ciekawe seriale, które nie ociekały krwią, golizną i przemocą. Pamiętacie choćby „Jankę” lub „Tajemnicę Sagali”? Ileż było emocji w oczekiwaniu na kolejny odcinek, ile radości, a później zażartych dyskusji z rówieśnikami! A teraz? Aż żal płacić abonament, gdyż telewizja nie ma tak naprawdę nic ciekawego do zaproponowania swoim widzom…

Dziś zarówno w Polsce, jak i we Francji „karierę” robią idiotyczne programy typu reality show. Ciągle się zastanawiam: kto to w ogóle ogląda?! Jak widać masa ludzi – skoro jest oglądalność, to powstają kolejne edycje takich produkcji „najwyższych lotów” jak „Warsaw shore”, „Miłość na bogato” czy inne wyreżyserowane gnioty z napompowanymi pseudo gwiazdkami polskiego show biznesu. We Francji za to na szklanym ekranie można podziwiać między innymi „silikonową piękność”, Nabillę Benatti i inne zoperowane młode kobiety, które wyglądają jak klony (rybie usta, sztuczne biusty, nierzadko również i pośladki, itd.). Wulgarność, golizna, epatowanie seksem i zero intelektu oraz pomysłu na siebie poza pokazywaniem półnagiego biustu lub wypinaniem się na ściankach prasowych. Tak, tak moi drodzy: nie tylko w Polsce robienie kariery na słynnych już ściankach jest „na topie”. Media kreują pustych, sztucznie pięknych ludzi, aby po prostu ogłupiać społeczeństwo. Niech się młodzież pasjonuje życiem Nabilli, czy innej Zahii Dehar, nieletniej swego czasu prostytutki, z której „ekskluzywnych” usług korzystało kilku francuskich piłkarzy. Skandal młodziutkiej Zahii „pomógł” jedynie w karierze i stała się nagle projektantką bielizny z wyższej półki. Najsmutniejsze jak dla mnie jest to, że sam Karl Lagerfeld zgodził się na współpracę z byłą już kobietą lekkich obyczajów. Potwierdziło się więc po raz kolejny, iż seks, golizna i skandal erotyczny najlepiej się sprzedają… Żal, po prostu żal…

Powracając jednak do programów telewizyjnych typu reality show, to przeczytałam gdzieś ostatnio w sieci, iż jesienią jedna z komercyjnych stacji w Polsce zacznie emitować nowy program pod tytułem „Kto poślubi mojego syna?” (lub coś w tym stylu). Przyznam szczerze, że głupota polskich gigantów telewizyjnych co raz częściej mnie zadziwia. Niestety negatywnie. Wyżej wymienione show, to kolejne, ogłupiające masy widowisko, wyreżyserowane od początku do końca. Muszę się uczciwie przyznać, że raz – jedyny raz postanowiłam poświęcić swój czas i spróbować obejrzeć francuską wersję tegoż oto show w celach czysto badawczo-socjologicznych. Wytrzymałam niecałe 10 minut… Naprawdę nie dałam rady oglądać wyreżyserowanych kłótni, bójek, wulgaryzmów i sztucznych łez. Po raz kolejny zadałam sobie pytanie: kto takie programy ogląda? W jakim celu? Dla kogo takie gnioty są tworzone? I co najgorsze – polskie stacje kupują prawa do takich koszmarków i zaczynają karmić nimi naszą rodzimą młodzież. Jakie wzorce i przykłady można brać z zachowań młodych ludzi występujących w tego typu reality show? Nie wydaje mi się, aby poziom intelektualny prezentowanych dialogów, wyolbrzymionych „problemów” i wulgaryzmów był dobrym pomysłem na edukowanie młodzieży. Czy to jest właśnie przyszłość telewizji? Czy to jest droga, która powinny kroczyć media? 

Wiem, że nie zbawię świata i nie zmienię ludzi. Mogę jednak zmieniać siebie i starać się mieć pozytywny wpływ na moich bliskich. Przerażające jest to, że co raz bardziej w świecie facebooka, instagrama czy mody na „słit focie” i kompletnie niezrozumiałe dla mnie „selfies”, ludzie zatracają siebie, prawdziwe wartości i realne życie. Może warto wyjść zza komputera i spotkać się z przyjaciółmi w realnym świecie, zamiast klikać na twitterze, czy wysyłać kolejne wiadomości na fejsie? Może warto porozmawiać o czymś innym niż nowa torebka pseudo celebrytki ze ścianki prasowej, czy jej odmieniony kolor włosów? Może fajniej by było skupić się na własnym rozwoju i samodoskonaleniu, niż na nabijaniu zysków portalom plotkarskim? Jesteśmy wolnymi ludźmi, mamy wybór – wybierajmy więc mądrze z myślą o nas samych, jak i o kolejnych pokoleniach. 

 

0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !