Felietony i Porady

Magdalena Durand Magdalena Durand Drobne zwyczaje Francuzów, które bardzo przypadły mi do gustu

Drobne zwyczaje Francuzów, które bardzo przypadły mi do gustu

Od zawsze staram się brać przykład ze świetnie zorganizowanych koleżanek, z mądrych ludzi wokół i postępować tak, aby ulepszać swoje życie każdego dnia. Nie zawsze trzeba wprowadzać wielkie, drastyczne zmiany i starać się naginać własne „ja”. Czasami warto podpatrzeć, posłuchać co inni mają do powiedzenia i zaczerpnąć z ich drobnych zwyczajów, małych rytuałów coś dla siebie. To właśnie z drobiazgów, momentami ledwo zauważalnych szczegółów, składa się życie i to one nadają mu sens.

  O kulcie jedzenia we Francji już kiedyś pisałam we wcześniejszych felietonach. Warto jednak wspomnieć, że w kraju nad Sekwaną, wspólnym posiłkom podporządkowany jest rytm dnia w niemal każdej rodzinie. Kolacja, to rzecz święta i czas na wspólne rozmowy, dzielenie się przemyśleniami, drobnymi problemami, obserwacjami. Nie ma obgadywania, wyciągania brudów czy szukania dziury w całym: jest spokój, wspólny posiłek i rozmowa o tym jak każdemu z domowników minął dzień. Nawet sześciolatek jest traktowany jak dorosły kompan do dyskusji - nikt go nie ucisza, nie strofuje i nie poucza na każdym kroku. Może właśnie dlatego, że najmłodszych traktuje się z szacunkiem, a nie jak gderającego i męczącego przedszkolaka, francuskie dzieci są tak grzeczne, dobrze ułożone i prawie w ogóle nie płaczą (oczywiście zdarzają się wyjątki…).

  Rodzina we Francji, to wbrew utartym sloganom podstawa, stały grunt pod nogami, wzajemne wsparcie i długie rozmowy o wszystkim i o niczym. Jest wesoło, gwarnie, czuć rodzinną więź i zrozumienie, które pogłębiają się dzięki wspólnie spędzonym chwilom. Nie chodzi też o to, by stół uginał się od potraw, ale aby ten wspólny posiłek był okazją do rozmowy i po prostu pobycia razem (bez „towarzystwa” telewizora). Można przecież pogadać i wspólnie spędzić czas nawet przy talerzu zupy cebulowej ugotowanej na kilka dni. Jadłospis nie jest tu najbardziej istotny. To o więzi i relacje między ludźmi chodzi i tego od Francuzów warto się uczyć.

  Tak na marginesie: to właśnie dzięki regularnym posiłkom i piciu hektolitrów wody Francuzki są szczupłe i mają piękną cerę! Wspólne stołowanie, to więc same korzyści, zarówno dla więzi i relacji między domownikami, jak i urody.

  Innym drobnym, ale jakże sympatycznym zwyczajem, niestety trochę już zapomnianym u nas w Polsce, jest wysyłanie kartek urodzinowych, imieninowych, czy widokówek z wakacji. Po przyjeździe do Francji dostałam mnóstwo różnych kolorowych liścików, wiadomości i pocztówek od mojej nowej, francuskiej rodziny. Niektórych jej członków widziałam na przykład tylko raz, a w skrzynce na listy znajdowałam przesympatyczne dowody wsparcia od nich na początku swojej emigracji. Dzięki temu, że zostałam „zasypana” wręcz takimi oto pocztówkami i wiadomościami, sama zaczęłam na nowo wysyłać kartki z różnych okazji. Zawsze pamiętam o ważnych świętach i momentach, a wybieranie kolorowych widokówek stało się przyjemnym, maleńkim rytuałem. W dobie poczty elektronicznej i sms-ów niewielu ludzi chce zadać sobie trud, aby pójść do kiosku czy księgarni, poświęcić kilka groszy na kartkę oraz znaczek i wysłać ją bliskiej osobie. Naprawdę szkoda ponieważ, ten piękny i drobny gest wiele znaczy i świadczy o tym, że mimo natłoku zajęć i codziennych obowiązków, znaleźliśmy chwilę, aby o kimś pomyśleć i zrobić mu taką oto miłą niespodziankę. Mała rzecz, drobny gest, a ile może dać radości! Przy okazji zbliżających się świąt może warto o tym pomyśleć?

0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Komentarze użytkowników sophisti.pl