Felietony i Porady

Fiolka Najdenowicz Fiolka Najdenowicz PMS, ciąża i inne choroby

PMS, ciąża i inne choroby

 Zauważyłam, że coś mnie w tym życiu ominęło. Mam 50 lat, oraz menopauzę za sobą. Od jakichś dwudziestu lat straszono mnie, że klimakterium, to jest coś okropnego, człowiek ma doła, poci się jak ruda mysz i generalnie perspektywa skoku do Wisły z powodu cierpienia straszliwego na poziomie ciała i duszy wydaje się być nader kusząca.

No i jakieś 2-3 lata temu nadejszła wiekopomna chwila i pełen grozy proces się u mnie rozpoczął i co? I pstro. Żadnych wyżej wspomnianych kataklizmów nie zarejestrowałam, nie obudziłam się pewnego ranka i nie zobaczyłam w lustrze Mahatmy Gandhiego. Terapii HTZ spróbowałam, za namową pani doktor, ale wiadomo, jak to z nimi jest, biorą w łapę  od firm farmaceutycznych i wciskają człowiekowi piguły, a nie dolegało mi NIC. Po tabletkach natomiast przybrałam na wadze, co akurat uważam, że bardziej szkodzi zdrowiu, niż  gdy się człowiek troszkę spoci od czasu do czasu, zresztą szybko mi to przeszło i nie ma o czym gadać.  Nie miałam myśli samobójczych, nie awanturowałam się, nie podpaliłam dzielni. Nie zauważyłam żadnej różnicy w funkcjonowaniu mojego organizmu, poza fenomenalną sytuacją, że nie muszę pamiętać, żeby co miesiąc kupować upiorne podpaski i nie ma stresu związanego z okresem, no ulga i rewelacja, jestem zachwycona!

Nie zaobserwowałam również podczas całego swojego życia straszliwych objawów, które się opisuje jako PMS. Polegają one na tym, że lasce, która tego syndromu doświadcza, lepiej schodzić z drogi, bo w mordę można dostać, albo zarobić bluzga całkiem od czapy, albo wybuchnie taka płaczem bez powodu….Brzmiało to dla mnie zawsze jak jakieś opowieści dziwnej treści.  Laski, które epatowały tymże tajemniczym PMSem wcale nie zachowywały się uprzejmiej, ani nie były nawet odrobinę  milsze, gdy akurat były w innym momencie cyklu. Jeśli któraś była walniętą egzaltowana histeryczką – była nią 24h na dobę, 360 dni w roku. No ale swoje jazdy i paranoje trzeba czymś wytłumaczyć i co? Mamy PMS! Jest na co zwalić! IIIIIhaaaaa!

Kolejną straszną choroba trapiącą damską część populacji jest ciąża. Tu się raczej nie wypowiem, co się czuje, bo nigdy w ciąży nie byłam, natomiast obserwowałam, że czasem nawet najinteligentniejszej kobiecie robi się coś bardzo dziwnego z mózgiem, co jest niesłychanie irytujące dla otoczenia niebędącego w ciąży. Oczywiście nie każda z moich znajomych ciężarówek się zachowywała  jak neurotyczna psychopatka, ale niektóre dały mi ostro popalić. I ten mój ulubiony argument „zrozumiesz to, gdy sama będziesz w ciąży”, który działał na mnie tak, że miałam ochotę jej czymś przywalić

….I jeszcze mój ulubiony nr.2 „bo ludzie zapominają i wybaczają ciężarnej, no bo wiadomo, w ciąży jest to ma prawo być nieznośną”. Otóż chała. Nie toleruję chamstwa i nieuzasadnionych fochów w niczyim wykonaniu. Nawet gdyby w grę wchodziły pięcioraczki.

0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Komentarze użytkowników sophisti.pl