Felietony i Porady

Fiolka Najdenowicz Fiolka Najdenowicz Kochanek. Instrukcja obsługi.

Kochanek. Instrukcja obsługi.

 

Uważam, że mam moralne prawo zabrać głos w sprawie posiadania kochanka, gdyż miałam ich kilku i nic złego się nie stało. Nie rozbiłam żadnej rodziny, nie ma dziecka, które straciłoby przeze mnie tatusia, ani damy, która by z mojego powodu samotnie obciągała pół litra z rozpaczy.

Nieraz tak się dzieje, że zakochujemy się w żonatym facecie. I ten facet zakochuje się w nas. No i mamy kłopot. Sęk w tym, że każdy, kto był zakochany wie doskonale, że nie da się tych emocji wyłączyć, jak lampki nocnej, pstryk ! i załatwione. O, nie, gdyby to było takie proste – nie byłoby zdradzanych żon i mężów. A przecież są i to całkiem sporo.

Moim zdaniem – taka sytuacja może zdarzyć się każdemu, nawet najcnotliwszemu i i najbardziej oddanemu rodzinie człowiekowi. Ilość posiadanej progenitury  oraz wysokość kredytu hipotecznego – nie ma tu nic do rzeczy.

Pierwszy kochanek którego miałam, po trzech miesiącach upojnych uniesień poinformował mnie, że posiada żonę i trójkę dzieciątek. Ten fakt, na początku znajomości mu gdzieś umknął i zapomniał mnie o nim poinformować. Gdy to uczynił – mój wkurw był tak potężny, że miłość poszła się paść w Pireneje natychmiast. Nie rozumiał dlaczego i długo nachodził mnie w domu. Telefony posiadali wówczas tylko wybrańcy, a komórki nie istniały. Chowałam się w kiblu, a mamusi kazałam mówić, że mnie nie ma.

Następny jegomość był w trakcie rozwodu, więc jako klasyczny wiarołomny mąż się nie liczy. Po nim nastąpił wiele lat później pewien bardzo wartościowy dżentelmen, który zakochał się we mnie straszliwie i cierpiał na potworne wyrzuty sumienia wobec swojej rodziny. Uspokajałam go, że niczego od niego nie chcę, żadnych rozwodów, porzucania rodziny, wyborów.

- Niech nam ten amok przejdzie kochaniutki, przeżyjmy to i będzie spokój.

Tak też się stało, rodzinę porzucił kilka lat później, dla innej pani i jest dziś bardzo szczęśliwy.

Miałam też kochanka, którego żona mnie uwielbiała i całkowicie akceptowała nasz romans. Zapewne brało się to z tego, że ciężko na niego pracowała, a on oddawał się niegenerującej dochodów pasji, czyli DJ’owaniu i robieniu zdjęć techniką HDR. Może miała nadzieję, że odciążę ją finansowo?  Bardzo lubiłam jego żonę, nie mogłam patrzeć na to, że ona zasuwa, a on się leni i jakoś straciłam szacunek. A jak tracę szacunek do faceta – miłość tradycyjnie idzie paść się w Pireneje jak w przypadku pierwszym.

Generalnie obowiązuje jedna zasada. Jeśli facet się zakocha NAPRAWDĘ, to w ciągu tygodnia pakuje walizeczkę i się wyprowadza z domu, do nowej kobiety.

Dlatego kochanka nigdy nie słyszy zdań typu: „rozwiodę się, tylko czekam na odpowiedni moment”, „żona mnie nie rozumie, z tobą będzie inaczej”, czy „jeśli ją zostawię, to ona się zabije”. Zresztą opisała to koleżanka Rączkowska na „Fochu”, z serca radzę przeczytać. A co zrobicie z tą wiedzą – to już wasza sprawa.

0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Komentarze użytkowników sophisti.pl