Felietony i Porady

Fiolka Najdenowicz Fiolka Najdenowicz Brak instynktu

Brak instynktu

 

Pani Terlikowska i pani Dykiel wypowiedziały się ostatnio publicznie co sądzą o osobach bezdzietnych. Ubawiło mnie to po kokardy, choć panią Dykiel lubię bardzo.

Zawsze, gdy czegoś doświadczam, staram się dociec przyczyny tego zjawiska. Wiele razy zadawałam sobie pytanie, dlaczego macierzyństwo mnie odrzuca i dlaczego tak strasznie mnie drażnią opowieści o damach, które przewijają niemowlęta na restauracyjnym stoliku, na oczach wszystkich?

Dlaczego pukam się w czoło, gdy widzę, jak kobieta karmi piersią publicznie swoje pięcioletnie dziecko ? Na to pytanie potrafię odpowiedzieć. Po prostu nie podoba mi się, gdy ktoś uskutecznia czynność która wydaje mi się intymna w miejscu publicznym. Nie lubię również, gdy para się całuje i obmacuje lubieżnie w metrze, albo na ulicy. Głupio się wtedy czuję i nie wiem, co mam ze sobą zrobić.

Ale wróćmy do macierzyństwa. Cała ta fizjologia, która dotyczy porodu i połogu wydaje mi się po prostu strasznie obrzydliwa i nieestetyczna. Sam poród, wiadomo, przepychanie fortepianu przez lufcik – zawsze napawał mnie przerażeniem, podobnie jak karmienie piersią. Nienawidzę zapachu mleka, gdy tylko go poczuję – zbiera mi się na wymioty. Świadomość, że z cycków miałoby mi lecieć mleko, a cycki mam przecież pod nosem – budzi we mnie wstręt i odrazę.

Zadałam sobie kolejne pytanie: dlaczego?

Odpowiedź może być tylko jedna. Jestem kompletnie wyprana, wyjałowiona z instynktu macierzyńskiego. Są takie kobiety i żadna pani Terlikowska, ani urocza pani Dykiel tego nie zmieni. Nawet Sejm!

Na koniec pozwolę sobie zacytować jedną moją bardzo inteligentną znajomą, która skomentowała próbę przeforsowania w Sejmie przez niektóre środowiska całkowitego zakazu aborcji:

„Przykra dla mężczyzn prawda o dzieciach jest taka, że one się rodzą kiedy ich matki się na to zgodzą. Nie ma innego sposobu. Te wszystkie prawa wkładające kobiety do klatek, żeby uniemożliwić im odmowę życiu są rozpaczliwą próbą przejęcia władzy nad tym co mężczyznom niedostępne. Nikt nie zmusi kobiety do urodzenia dziecka którego ona nie chce. Bo tak zdecydowała. Można próbować namawiać ją do urodzenia, można stwarzać jej warunki, ale jak nie zechce, to żadnego życia nie będzie. Trzeba być matołem, żeby tego nie wiedzieć. Opresyjnym, ślepym duchowo matołem. Można też za to nienawidzić kobiet i dawać temu wyraz, tworząc opresyjne dla nich prawo. A usta mieć pełne frazesów o świętości życia. Przykro myśleć, co się zrobiło polskim kobietom w wieku rozrodczym tym prawem. Myślę, że więcej dzieci się przez nie nie rodzi, bo przy nielegalnych czy zagranicznych skrobankach - nie ma rozmów z psychologiem, telefonów zaufania, nie ma czasu na namysł, zmianę decyzji. Ta sfera życia kobiety została zdelegalizowana i stabuizowana. I to nie jest błaha sprawa, tylko dlatego, że dotyczy kobiet”

Dodam tylko, że kompletnie nie przemawia do mnie argument, jakoby po urodzeniu dziecka instynkt  sam się pojawiał. A co jeśli się nie pojawi? Znam takie przypadki. Pierwszy z brzegu: Brigitte Bardot. Urodziła, oddała na wychowanie. A przecież żadna z niej patologia, ani alkoholiczka.

 

 

 

0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Komentarze użytkowników sophisti.pl