Felietony i Porady

Grzegorz Choromański Grzegorz Choromański Ale dlaczego?! – wpadka text workera

Ale dlaczego?! – wpadka text workera

 

Zachowanie dziennikarza (tytułowego text workera) popularnego portalu sprowokowało mnie do przypomnienia kilku podstawowych zasada zawartych w prawie autorskim, które winny być objęte zakresem wiedzy obowiązkowej każdego praktyka obcującego z własnością intelektualną.

Felietony Pani Fiolki Najdenowicz spotykają się z niezmiennie dużym zainteresowaniem. Z komentarzy można wnioskować, że są czytane przez stałe grono czytelników-wielbicieli, choć nie tylko. W ostatnich dniach dodatkowo Jej słowo pisane zostało - w praktycznie niezmienionej treści - zamieszczone na stronie www.plotek.pl, należącej do portalu Gazeta.pl.

Faktem jest, że treść majątkowego prawa autorskiego do utworu została w prawie polskim ujęta bardzo szeroko. Nie oznacza to jednak, że nie istnieją ograniczenia w jego wykonywaniu, to znaczy przepisy, które upoważniają do korzystania z chronionego utworu, bez zgody uprawnionego (tzw. dozwolony użytek). Polskie prawo przyjęło model formułowania przepisów dotyczących dozwolonego użytku poprzez wyliczenie przypadków, do których się je stosuje. Pomimo, iż jest on  mocno nieprecyzyjny, praktyka i orzecznictwo sądowe wypracowało wskazówki pozwalające na ocenę najczęściej spotykanych, charakterystycznych zachowań.

W pierwszej kolejności wskazać należy, iż warunkiem skorzystania z dozwolonego użytku jest to, aby utwór został uprzednio rozpowszechniony, co oznacza jego publiczne udostępnienie za zgodą twórcy. Dozwolony użytek wymaga dalej, aby zostały wymienione imię i nazwisko uprawnionego oraz źródło (na przykład adres strony internetowej, na której ten utwór został pierwotnie zamieszczony).

Najbardziej społecznie pożądanym wyłomem w wyłącznym prawie autora do decydowania o wykorzystaniu utworu jest dozwolony użytek osobisty, umożliwiający każdej osobie fizycznej (i innym osobom dla niej bliskim) korzystanie z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Dozwolony użytek tej osoby fizycznej odnosi się do wszystkich pól eksploatacji z zastrzeżeniem, że nie może służyć jej celom komercyjnym.Drugim przykładem dozwolonego użytku jest prawo cytatu. Na gruncie prawa polskiego cytat należy rozumieć, jako włączanie urywków rozpowszechnionych utworów lub całości drobnych utworów do dzieła stworzonego przez osobę korzystającą z tego prawa. W stosunku do całości cytat powinien pełnić zatem rolę podrzędną.

O dozwolonym cytacie możemy mówić dodatkowo tylko wtedy, gdy zostanie on zamieszczony w utworze w rozumieniu prawa autorskiego, a także, gdy spełnia funkcje przewidziane tą ustawą (np. uzasadniony jest wyjaśnieniem, analizą krytyczną, czy nauczaniem).Przyjmuje się, że nie jest dozwolone korzystanie z cytatu z zamiarem jedynie oszczędzenia sobie wysiłku związanego z własnym formułowaniem treści wypowiedzi, a także takie posługiwanie się cytatem, które w efekcie eliminuje potrzebę zaznajomienia się z dziełem, z którego ten cytat pochodzi.

Dla uniknięcia zarzutu naruszenia prawa autorskiego cytat powinien być oznaczony w taki sposób, aby przeciętny czytelnik wiedział kiedy zapoznaje się z nowym tekstem, a kiedy z częścią cytowaną. Należy zatem jednoznacznie wskazać autora i źródło.

Często wskazywaną podstawą mającą na celu wykazanie legalności wykorzystania w mediach cudzych tekstów jest przepis prawa autorskiego, który pozwala eksploatować prasie, radiu i telewizji, bez konieczności uzyskiwania zgody uprawnionej osoby, między innymi: już rozpowszechnione sprawozdania o aktualnych wydarzeniach i aktualne wypowiedzi, a także dokonywać przeglądu publikacji i utworów już rozpowszechnionych oraz krótkich streszczeń takich utworów. Przedruk, bo o nim tutaj mowa, związany jest jednak w każdym przypadku z obowiązkiem wskazania twórcy oraz zapłaty należnego mu wynagrodzenia, a także wymienieniem źródła.

Z komunikatu Izby Wydawców Prasy możemy dowiedzieć się, że codziennie średnio 6% tekstów, które ukazały się w dziennikach w wersji drukowanej oraz aż 27% opublikowanych na ich stronach internetowych zostaje wykorzystane w Internecie bez zgody wydawców. Wśród naruszeń praw autorskich w tym zakresie wydzielono trzy ich formy: piractwo (zwykłe kopiowanie tekstu), pasożytnictwo (przeredagowaniu tekstu bez wnoszenia własnych treści) i agregację (wykorzystywanie cudzego tekstu bez wskazaniu linków do tekstu źródłowego) (źródło: http://www.press.pl/newsy/prasa/pokaz/45052,Wydawcy-chca-zmian-w-prawie-do-walki-z-piractwem-i-pasozytnictwem-w-sieci, autor Grzegorz Kopacz).

Przepisy dotyczące dozwolonego użytku nie są doskonałe i tym samym dążenia do wzmocnienia pozycji twórców i wydawców uznać należy za w pełni uzasadnione. Jednak sytuacje, w których możemy dokonywać różnej oceny prawnej zachowań, z uwagi na ich niejednoznaczność, nie należy utożsamiać z wykorzystaniem utworu innej osoby dokonywanym z naruszeniem podstawowych reguł dozwolonego użytku oraz prawa do przedruku, a tak, jak można wnioskować, było w sytuacji felietonu Pani Folki Najdenowicz.

Zresztą sami Państwo oceńcie.

 

 

0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !