Felietony i Porady

Anna Gołebicka Anna Gołebicka Czym skorupka

Czym skorupka

Wiele lat temu moja koleżanka opowiadała historie o swoim synku. Miał z 4 lata. Wchodził na sedes w ich wypasionej marmurowej łazience stawał tyłem i puszczał się wolno jak przy skoku z bungee. Cała rodzina i zatrudnione opiekunki były już tak przeczulone w tym temacie, że zawsze gdy tylko chłopiec zbliżał się do łazienki, ktoś za nim biegł i zawsze łapał bliżej lub dalej od ziemi.

Nigdy nic złego się nie stało ale tak naradę się stało. Chłopak nigdy nie nabił sobie siniaka i niczego się nie nauczył. Do dziś testuje możliwości i czujność otoczenia. Uważa, że wszystko mu wolno i jakoś to będzie. Zawsze znajdzie się ktoś kto go złapie tuż nad ziemią.

Takie bywa właśnie nowe pokolenie i nieważne czy nazwiemy ich późnymi millenialsami, x , wczesnym y czy jakkolwiek inaczej oni właśnie tacy będą jak ich wychowano. Nie od dziś wiadomo, że „takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie”. Teraz można powiedzieć więcej. Taki będzie świat jak jego młodzieży chowanie.

No właśnie jaki?

Moja znajoma opowiadała mi ostatnio, że była na wystawie prac plastycznych w bardzo dobrym stołecznym liceum. Bardzo wysoki poziom, dumni rodzice ze swoich dzieci i … swojej egzekucji, pomysłów nastolatków.

Dziadek spawał ramę, tata budował rusztowanie, mama zamówiła ramki do obrazka, ciocia sklejała obudowę do dzieła. Wszyscy wszystko wozili a bohater przedsięwzięcia łaskawie wymyślił koncepcję i robił sobie dużo zdjęć na FB i insta jaki to z niego artysta, kompletnie nie rozumiejąc, że gdyby nie „starzy”, którzy mało nie dostali zadyszki latając za poszczególnymi elementami dzieła swojego geniusza, to niewiele by z tego było.

Pamiętacie, jak jako dzieci chodziliście zbierać truskawki, sprzedaliście butelki, zatrudnialiście się jako kelnerzy za naprawdę marne grosze ale jacy byliście z siebie dumni, że są wasze, samodzielnie zarobione. Dlaczego odbieracie swoim własnym dzieciom możliwość zadowolenia z samych siebie? Pamiętacie jak marzyliście o posianiu gitary, dresów, komputera. I gdy one już był miały naprawdę dużą wartość. Dlaczego zatem szanowni rodzice w imię bezgranicznej miłości zabieracie młodym ludziom przyjemność marzenia o czymś, dając dzieciom szybciej niż o nich pomyślą. I mało tego… Z czasem rola rodzica zmienia się w rolę służącego a przecież służących nie trzeba ani doceniać ani kochać, bo to służenie to ich praca.

Pewna starsza pani mówiła w chwilach złości, że „jak pies nie ma co robić to sobie pupę liże”. I tak jest z tymi młodymi ludźmi. Skoro nic nie muszą, to szukają wrażeń. Imprezy, dopalacze, eksperymenty i inne dziwne klimaty.

Jest taka ładna scena filmie „Ostatnia Rodzina” gdzie syn tłumacząc swoje postawy mówi ojcu wprost, że jest jak jest, dlatego, że nigdy w „dupę” nie dostał. I nie chodzi to o przemoc, klapsy czy inne przejawy słabości rodzica, tylko o danie młodemu człowiekowi możliwości usamodzielnienia się. Możliwości życia na własny rachunek i cieszenia się z tego co naprawdę zrobił. Zdobycia umiejętności, które będą mu potrzebne do życia gdy już mamusia i tatuś nie dadzą rady.

Mam też przyjaciółkę, która zawsze nakreślała swoje córce ramy. Kasia umie się cieszyć ze swoich sukcesów i szuka sposobów jak radzić sobie ze słabościami. Poszukuje, błądzi, uczy się. Ale przede wszystkim jest młodą, ambitną dziewczyną, która lubi swoją mamę, swój dom i widzi coś więcej poza czubkiem własnego nosa.

To naprawdę nie są złe dzieciaki. Pod warunkiem, że mama z tatą ich nie zagłaskają całkowicie. Z 40 latkami, których plaga szczególnie we Włoszech, którzy ani myślą wyprowadzić się od mamy już niewiele da się zrobić.

 

 

 

0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Treść nie była komentowana, bądź pierwszy !