Felietony i Porady

Agnieszka Czerwińska Agnieszka Czerwińska Seks dla otyłych

Seks dla otyłych

Obawiam się, że temat seksu u ludzi otyłych oburzy nie jedną osobę. Już samo zestawienie tych dwóch słów, może spowodować różne reakcje! Podkreślę jednak jeszcze raz słowo : OTYŁYCH - w celu wykluczenia dodatkowych interpretacji. Zacznę od tego, że kondycja fizyczna nie jest zależna od ilości kilogramów, ale od wysiłku fizycznego. Nie ruszasz się, to sapiesz i dyszysz przy lekkim wysiłku. Seks to wysiłek, szczególnie dobry seks, gdzie obie strony nie tylko biorą, ale i dają. Znam otyłe kobiety, mające problemy z pomalowaniem paznokci u stóp, czy depilacją nóg. Ograniczona ruchomość ciała, znacznie zawęża przyjemność w alkowie. Niech otyli panowie nie myślą sobie, że ich problem ten nie dotyczy. Wręcz przeciwnie!

Wielki brzuch, pieszczotliwie nazywany „mięśniem piwnym”, przeszkadza praktycznie w każdej pozycji seksualnej. Jeżeli dołączymy jeszcze "do pakietu" : spływający po czole pot, kolkę i małą koordynację ruchomą, przed oczami ukazuje się typowy „kanapowy misio”. Na pewno są kobiety uwielbiające się przytulać do wyżej wymienionych misiów, ale osobiście nie znam przykładów pań lubiącymi się kochać z takimi okazami mężczyzn. I absolutnie nie przemawia do mnie argument, że..." każdy ptaszek ma swój daszek". Przy bardzo dużym brzuchu, nawet penis zostaje optycznie pomniejszony przez otłuszczone podbrzusze. I nawet jeśli, jak w dowcipie, któremuś panu uda się wmówić partnerce, że 20 centymetrów to długość przeciętnego palca serdecznego albo "że nie liczy się ilość tylko jakość", to...(równie serdecznie) przepraszam, ale nie odpowiadam za ewentualne późniejsze konsekwencje oraz jakość szkód wyrządzonych, nie tylko motoryzacyjnych!
A skoro dla pana jego brzuch ważniejszy jest od jego męskości, to jego sprawa. Niech się tylko "biedak" potem nie zdziwi, gdy jego partnerka zechce dnia pewnego zamienić jegomościa i/lub jego męskość na zdrowszy, nowszy model.

Otyłość NIE jest ani zdrowa, ani modna, ani atrakcyjna. Ogranicza, przytłacza, zabiera wolność. Taka jest i należy nazywać spawy po imieniu, bez gloryfikowania i stawiania na piedestale przez „koneserów dużego piękna”.
Zadałam pytanie moim znajomym, którym udało się zrzucić 20-50 kg, jak wygląda teraz ich życie seksualne. Jedna z nich, otworzyła album pt. „Kamasutra” i zdjęcie po zdjęciu odhaczała, czego kiedyś nie mogła zrobić. Druga opowiedziała o zmniejszonym libido i nieustającym bólu głowy. Seks był dla niej sportem wyczynowym. Ze spuszczoną głową powtarzała sobie w myślach „kiedy on już skończy”. Notoryczne udawanie orgazmów, aby jak najszybciej było „po”. Kłótnie, ciche dni, obrzucanie się winą za nieudane pożycie seksualne. Ani ona, ani jej mąż, nie mieli odwagi powiedzieć sobie prosto w oczy, że to jej otyłość wpływała na pożycie seksualne. A teraz? Teraz jest inaczej. Seks przestał być już obowiązkiem a stał się przyjemnością...


No i ostatni przykład, trochę abstrakcyjny, ale prawdziwy - Życie przez wiele lat z fetyszystą otyłości!
Być na jego zawołanie i skinienie, łechcąc jego doznania estetyczne(?)- erotyczne. Kochać go bardziej, niż siebie i nie mieć odwagi schudnąć, aby czasem „pan” nie znalazł innej "grubaski". A potem schudnąć, przewartościować życie, odzyskać wiarę w siebie, poznać dużo młodszego mężczyznę i...nadrabiać zaległości, zapominając w rzeczy samej o "panu" z przeszłości. Ten ostatni przykład, najbardziej przemawia do mnie i wyzwala wielki uśmiech na twarzy.
Jako "była otyła" zaryzykuję nawet stwierdzenie - bazując na własnych doświadczeniach! - że otyłość ma wpływ na doznania. Zapewnienia, że najgorętszymi kochankami są kobiety puszyste, wynikają moim zdaniem w wielu przypadkach z faktu, iż bardziej się starają w łóżku, aby np. odwrócić uwagę od swojej wagi lub żeby skończyć wreszcie ów nieprzyjemny "proceder" ( wiadomo - lepsza technika, lepsze działanie i...szybsze!) Działa to niestety w jedną stronę - kobiety zapominają bowiem o własnej przyjemności. Do tego, już "po wszystkim" pozostaje smutek, żal i dziwna samotność. Niby było gorąco, niby druga strona usatysfakcjonowana, ale coś jest jednak nie tak…

Bo seks jest jak jedzenie - można go konsumować w samotności, jadać "szybkie" i ciężkostrawne dania lub delektować się nim, z najbliższą osobą, odkrywać nowe smaki...
Forma posiłku zależy wyłącznie od gustu i upodobania. Tak więc...SMACZNEGO!

KUP KSIĄŻKĘ AGNIESZKI CZERWIŃSKIEJ- ŚMIERĆ GRUBEJ BERTY

 

 

0
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Komentarze użytkowników sophisti.pl