Felietony i Porady

Agnieszka Czerwińska Agnieszka Czerwińska Otyłe dziecko – Otyły nastolatek – Otyły dorosły

Otyłe dziecko – Otyły nastolatek – Otyły dorosły

Miałam cudowne dzieciństwo. Dziecko miłości i wpadki czterdziestoletnich rodziców. Córeczka tatusia, maskotka o 18 i 16 lat starszego rodzeństwa. Kochana, dowartościowywana, noszona na rękach. Grubiutka blondyneczka. Nigdy nie usłyszałam od rodziców stwierdzenia, że za dużo jem. Nie odnotowuję w pamięci abym pochłaniała ogromne ilości żywności. Mam takie zdjęcie z zerówki, na którym widać jak bardzo obficie wyglądam. To właśnie w przedszkolu po raz pierwszy usłyszałam coś bardzo przykrego na temat mojej tuszy. Takie pierwsze zderzenie z rzeczywistością. No dobra, odcinam czasy przedszkola. Szkoła podstawowa wywarła ogromne piętno w mojej psychice, z którym co prawda poradziłam sobie, aczkolwiek pozostało wiele przemyśleń. Przede wszystkim nie powinno się zganiać problemu otyłości u dzieci wyłącznie na barki rodziców. Kto staje autorytetem dla dziecka w szkole podstawowej? Nauczyciele! To oni jako pedagodzy powinni zauważyć problem i pomóc go w jakiś sensowny sposób rozwiązać. Od pierwszej klasy wstydziłam się przebrać w strój do zajęć w-f. Dzieci były bezlitosne, a nauczycielka bagatelizowała sprawę. W końcu jako siedmiolatek doszłam do wniosku, że lekcje wychowania fizycznego są mi do niczego nie potrzebne. To wtedy nauczyłam się kombinować jak w nich nie uczestniczyć. Nauczycielce to odpowiadało, bowiem nie sprawiałam problemu tylko grzecznie grzałam ławkę. Oni grali w dwa ognie, bawili się w różne gry ruchowe a ja tymczasem tylko obserwowałam. Wszystko na początku odbywało się w formie zabawy. Problem urósł, kiedy z klasy początkowej przeszłam wyżej. Regularne zajęcia z wychowania fizycznego, stopnie i koszmar. Wykorzystywałam brak stroju, zaziębienie, aż w końcu ubłagany płaczem tata załatwiał zwolnienia z zajęć w-f od lekarza. Żaden nauczyciel nie zwrócił uwagi, nie porozmawiał ze mną. Nikt nawet nie próbował mnie zachęcić do ćwiczeń. Trauma z dzieciństwa – Beata musi przeskoczyć kozła, wszyscy już to zrobili tylko ja płaczę i panicznie się boję, bo wiem że nie jestem w stanie tego dokonać. Albo druga sytuacja – bieg na czas na 60 metrów. Nauczycielka chciała mnie zdopingować i do biegu wystawiła koleżankę z klasy, która bardzo szybko biegała, miałam ją gonić. Do biegu, gotowi start! Wystartowałyśmy, a ja po kilku metrach przebierając małymi, grubiutkimi nóżkami, ląduje twarzą na bieżni. Śmiech, kpina, drwina i żarty – tyle z tego pamiętam. Dlatego odpowiednim wyjściem były zwolnienia. Swoją drogą, z tego co pamiętam to moja klasa nie była wcale zintegrowana a ja do nich tak czy siak nie pasowałam. W podobnym tonie zwolnień lekarskich przebiegł czas liceum. Z grubego dziecka stałam się grubą nastolatką a następnie grubą dorosłą. Wkraczałam w dorosłość zakompleksiona, z brakiem pewności siebie, bojącą się własnego cienia i tego co powiedzą ludzie. Rodzice i owszem bardzo przeżywali mój brak pewności siebie, ale to co wyniosłam ze szkoły, relację z rówieśnikami – to pozostało we mnie aż do 28 roku życia, ale o tym napiszę następnym razem. Do czego zmierzam? Do tego, że pod żadnym pozorem nie wolno promować otyłości u dzieci i przymykać na to oczu. Rodzice, nie zawsze dostrzegają to co przeżywa wewnętrznie dziecko. W pewnym wieku nie mają już na to wpływu. Uczmy dzieci od małego zdrowego trybu życia, przekazujmy niezbędną wiedzę ale absolutnie nie bagatelizujmy problemu. Jeżeli będziemy popierali wzorce płynące często odgórnie, że na zdrowie jest jeszcze czas, nieświadomie skrzywdzimy wielu ludzi. Jestem tego żywym przykładem i potrzebowałam czasu, aby uświadomić sobie jaki wpływ na nasze życie wnosi dzieciństwo.

2
zdjęć
w galerii

Tylko zarejestrowani użytkownicy portalu sophisti.pl mogą komentować publikowane treści.
Jeśli posiadasz konto sophisti.pl zaloguj się aby dodać komentarz.
Posiadacze kont FB mogą korzeystać z funkcji szybkiego logowania Zaloguj przez Facebook

Komentarze użytkowników sophisti.pl