Wywiad z fotografem Emilem Bilińskim
Pretekstem do naszego spotkania jest sesja nowej kampanii reklamowej Monday Academy Macieja Wróblewskiego, której jesteś autorem. Zanim przejdziemy do tego tematu chcielibyśmy dowiedzieć się czegoś więcej o Twojej osobie.
Powiedz nam proszę, jak zaczęła się Twoja historia z fotografią?
To był przypadek. Tak naprawdę chciałem rysować komiksy Marvel w Nowym Jorku. W Wiedniu jest jedna szkoła dla rysowników komiksów w której niestety nie było już miejsc. Zaproponowano mi rok na fotografii, w tym czasie miałem poznać szkołę i ludzi. Postanowiłem spróbować, zdałem egzaminy i poszedłem na fotografię. Po roku wiedziałem, że nie chcę robić w życiu już nic innego. Znalazłem pasję i sens mojego życia. Nie potrafię sobie wyobrazić, że mogę zajmować się czymś innym niż robieniem zdjęć.
Jeden ze znanych fotografów powiedział kiedyś, że marzy o sesji z Johnem Malkovichem. Kogo Ty chciałbyś sfotografować najbardziej?
Jest kilka postaci, które mnie inspirują. Robiłem wiele sesji dla różnych magazynów takich jak Matador, Playboy, DIVA, Wienerin. Zdecydowanie bardziej inspirują mnie kobiety. Do moich ulubionych należą Angelina Jolie i Susan Sarandon. Z gwiazd polskich, chciałbym sfotografować Agnieszkę Chylińską. Lubię silne, charyzmatyczne kobiety.
Który ze słynnych fotografów jest dla Ciebie autorytetem w tej dziedzinie? Kogo podziwiasz Newtona, Leibovitz?
Miałem zaszczyt pracować z największymi. Pracowałem z Anne Leibovitz, Dawidem Lachapelle, którego miałem okazję poznać bliżej, kiedy był w Wiedniu. Robiłem wystawę jego zdjęć. Mój tata był prezesem w jednym z wiedeńskich muzeów od kiedy pamiętam pomagałem mu przy organizacji różnych wystaw. Dzięki temu poznałem wielu znanych fotografów. Jeśli miałbym jednak wskazać, to najbardziej inspiruje mnie Peter Lindbergh z którym również miałem okazję pracować. Urzekł mnie swoim podejściem do pracy. Spokojny, łagodny, z uśmiechem. W pracy jest po prostu człowiekiem. Jest sobą, nikogo nie udaje, wie dokładnie czego chce. To co sobie zamierza osiąga w spokoju i na luzie. Ja też tak pracuję i do tego zmierzam. Ten styl pracy bardzo mi się podoba.
Z którym z fotografów najtrudniej Ci się współpracowało?
Przez pięć lat byłem asystentem Adreasa Bitesnicha, jednego z najbardziej znanych fotografów austriackich. Asystując mu wykonywałem różne prace związane z sesjami i wystawami. Przez tych kilka lat bardzo się zżyliśmy. Staliśmy się małą rodziną. W pewnym momencie stało się trudnym oddzielenie stosunków typowych dla tych panujący w pracy od rodzinnych. W pewnym momencie ciężko mi było się w tym odnaleźć. Nie było łatwo, ale wszystkiego nauczyłem się właśnie od niego. Jego twórczość była dla mnie wielką inspiracją.
Wiele dała Ci również praca w KunstHausWien.
Tak, dużo mnie to nauczyło. Nadało to kształt temu co robię. Ogromny wpływ na moją pracę miało również wsparcie rodziny. Miłość rodziców, kochana mama i tata, który zawsze wiele ode mnie oczekiwał. Z jednej strony miałem miłość i akceptację, a z drugiej twardą rękę, która motywowała mnie do tego, żeby robić wszystko odpowiednio i na 100%.
Powiedz, na co zwracasz uwagę gdy widzisz piękną kobietę na ulicy?
To ciężkie pytanie. Ja patrzę na kobiety już w inny sposób niż inni mężczyźni. Patrzę jak fotograf. Czasami siedząc w słoneczny dzień w kawiarni na ulicy obserwuję przechodniów i myślę-O, z tę dziewczyną chętnie zrobiłbym taką i taką sesję albo widzę parę i mam pomysł na sesję w innym klimacie. Patrzę na kobiety inaczej. Widzę kobietę i myślę o zdjęciu.
Czy kobiety, które Ci się podobają to te, które chciałbyś sfotografować, czy nie zawsze?
Nie zawsze. Tak naprawdę każdy człowiek ma w sobie coś co można pokazać, wyciągnąć z niego. Trzeba mieć jednak uczucie i odpowiednie podejście. Ja na przykład lubię grubsze kobiety, mankamenty u ludzi. Takie kobiety, które dbają tylko o to, że mają zrobić sobie nos, usta mnie nie interesują. Jeżeli ktoś ma w sobie to coś i to widać to nie gra dla mnie roli czy ta kobieta ma 1,50 czy 2 metry czy waży 50 czy 150 kg. Każdy człowiek jest interesujący trzeba go tylko poznać.
Czy ludzie Ci ufają? Trudno Ci przekonać fotografowane przez Ciebie osoby do kontrowersyjnych sesji?
Hm…. Dobre pytanie. Przygotowuję się właśnie do wydania albumu ze zdjęciami, którego tematem będzie kontrowersja w dzisiejszych czasach. Znajdą się tam różne tematy np. fotografie kobiet otyłych otyłych opinie. Rożne tak jak różne opinie ma wiele osób. Dla każdego piękno jest czymś innym, dla jednej osoby dziewczyną blond, brunetką albo fajną rudą. Dla kogoś innego ma inne oblicze. Pokażę taki przekrój. Ispiracją może być wszystko wokół i na świecie. Oczywiście inspirują mnie inne fotografie, ale podejmuję wyzwania sam ze sobą, uczę się i ciągle chcę robić coś nowego.
Mało kto wie, ale zaczynałem od robienia zdjęć ślubnych. Już wtedy szukałem dodatkowych inspiracji. Po zdjęciach widać, ze jak na tamte czasy były już inne i dość kontrowersyjne. Pary stały inaczej, nie były to typowe ujęcia. Pozowano mi na przykład stojąc w błocie, czy ze zwierzętami.
Jesteś autorem zdjęć do nowej kampanii reklamowej Monday Academy Macieja Wróblewskiego w której wystąpiła Monika Richardson. Jak Wam się pracowało?
Niewiem czy mogę tak powiedzieć w wywiadzie, ale zaj…..iście. Zarówno Monikę jak i Maćka poznałem przy sesji. Pierwsze wrażenie jest dla mnie najważniejsze, albo jest chemia albo jej nie ma. Między naszą trójką była od razu. Mieszkając na stałe za granicą tak naprawdę niewiele o nich wiedziałem Słyszałem tylko to i owo. Kiedy wszedłem do salonu i zobaczyłem siedzącą Monikę wiedziałem od razu, że będzie fajnie i dobrze nam się współpracowało.
Ale wiesz o tym , ze jest to popularna Pani z telewizji. Te zdjęcia wywołają kontrowersje, bo jest to kompletnie inne wcielenie i wizerunek Moniki niż ten do którego wszyscy są przyzwyczajeni.
Mam taką nadzieję i z tego co słyszałem będzie to w Polsce kompletne zaskoczenie. Myślę, że na tych zdjęciach widać inną Monikę i cieszę się, ze mogłem to zrobić.
A skąd pomysł na taki a nie inny klinat tej sesji. Inspirację latami 80-tymi?
Bywa, ze linia narzucona jest przez klienta, tu również trochę tak było. Dużo rozmawialiśmy z Maćkiem podczas tej sesji i wspólnie wypracowaliśmy taką konwencję. Zmieniłem trochę jego wcześniejszą koncepcję, ale słuchaliśmy się nawzajem.
Czy Monika łatwo Ci zaufała? Długo namawiałeś ją do odważnych ujęć?
Szacunek wobec drugiej osoby jest dla mnie najważniejszy. Dbam o to, żeby fotografowane przez mnie osoby czuły się bezpiecznie, komfortowo. Kiedy widzę, że peszą je inne osoby na planie. Wypraszam je i zostaję z modelką sam. Nauczyłem się tego od samego początku, że gdy kobieta jest przede mną nago musi czuć, ze może mi ufać. Jeżeli tak nie jest, to chemia która jest między nami, jest zła i utrudnia pracę. Podczas sesji z Moniką „przegoniłem” wszystkich, nawet Maćka i zapytałem ją-chcesz zrobić takie zdjęcie? Zrobiliśmy je razem.
Wiemy, ze urodziłeś się w Polsce, ale prawie całe swoje życie mieszkasz w Wiedniu. Mówi się o nim, że to miasto starych domów i starych ludzi. Jaki jest Wiedeń oczami młodego fotografa? Co lubisz w tym mieście?
Kocham je przede wszystkim dlatego, że to moje miasto w którym się wychowałem i dorastałem. Wszystkiego się w nim nauczyłem. Jest nawet takie powiedzenie, że możesz próbowac na całym świecie, ale jeżeli nie uda Ci się w Wiedniu to nigdzie nie będziesz potrafił zrobić nic przyzwoicie. Trochę walczyłem przez całe życie, bo w Wiedniu naprawdę nie jest łatwo. Wiele się tu zmieniło w ciągu ostatnich 10 lat. Wiedeń zrobił się bardzo nowoczesny. Styka się tu wielu ludzi różnych ras i kultur. Wielu artystów z całego świata mieszka w Wiedniu i pracuje. Tworzą to miasto.
Oczywiście dba się o tradycję i kulturę starego Wiednia, ale wszystko tu niesamowicie się rozwija i zrobiło się tak open minded.
A jak czujesz się w Warszawie? Mógłbyś tu pracować, żyć?
Myślę o tym, żeby w najbliższym czasie przeprowadzić się do Warszawy i trochę tu pomieszkać. To miasto bardzo się zmieniło, jest tu wiele nowych możliwości. Mieszkałem już w Mediolanie, Berlinie, Hamburgu. Zawsze wracałem do Wiednia. Teraz czas na na Warszawę. Chcę poznać rynek, zdobyć nowe doświadczenia i dać Warszawie coś od siebie.
Z Emilem Bilińskim rozmawiali Agnieszka Troszkiewicz i Krzysztof Malinowski .
Emil Biliński urodził się w 1978 roku w Polsce. W wieku dwóch lat przeprowadził się wraz rodzicami do Austrii. Po tym jak ukończył szkołę biznesu, studiował fotografię i projektowanie komunikacji wizualnej w Graphische Vienna. Asystował w Vienna Kunsthaus, gdzie miał przyjemność współpracować ze znanymi fotografami. W wielu miejscach Europy asystował takim fotografom jak Andreas H. Bitesnich czy Bruno Bisang. Jako niezależny fotograf pracuje dla magazynów i komercyjnych klientów. W Polsce reprezentowany jest przez agencję SHOOTME photographers & production.
Autorem zdjęcia Emila Bilińskiego jest Bartosz Cerkaski.
autor Redakcja
Emil Biliński
Komentarze
Prosze się zalogować aby móc dodawać komentarze.
Artykuły
Twoja przeglądarka nie posiada wtyczki pozwalającej na oglądanie elementów w tej technologii.
Aby pobrać wtyczkę przejdź pod adres:
http://get.adobe.com/flashplayer/
Super zdjęcia! Dobrze,że myśli o przeprowadzce do Polski. Może wniesie powiew świeżości do polskiej fotografii! A książkę z takimi fotami kupię z przyjemnością!