Twoja przeglądarka nie posiada wtyczki pozwalającej na oglądanie elementów w tej technologii.
Aby pobrać wtyczkę przejdź pod adres:
http://get.adobe.com/flashplayer/
Wyniki konkursu Vivabox „Trafione prezenty”
Dostaliśmy bardzo dużo zgłoszeń i miło było dla odmiany po konkursie „Prezentowe faux pax” poczytać o bardziej udanych upominkach. Okazuje się, że te najbardziej trafione i miłe prezenty, to nie perły, brylanty czy inne drogocenne przedmioty, ale bardzo często miłe gesty, poświęcenie ukochanej osoby, czy prezent z czasów dzieciństwa na myśl, o którym nadal robi się ciepło na sercu, a na twarzy pojawia się ten sam dziecięcy uśmiech. Jak widać życzliwe, miłe gesty są zawsze w cenie, dzięki czemu nawet zużyte rękawiczki mogą być wyjątkowym darem, w odpowiednich okolicznościach oczywiście:)
Nagrody w postaci zestawów prezentowych Vivabox „Relaks&SPA” trafią do:
I miejsce – Marta Broś-Rudnicka
II miejsce – Adrian Mańka
III miejsce – Angelika Andrzejczak
Dziękujemy wszystkim za udział w konkursie i zapraszamy do poczytania historii przesłanych przez naszych zwycięzców.
I miejsce:
Mój najwspanialszy prezent? Mam pięć lat, a spod choinki śmieją się do mnie łyżwy! Prawdziwe, bieluśkie figurówki! Lakierowane i sznurowane z góry na dół. Nie chciałam ich zdjąć cały wieczór, położyłam się w nich spać a następnego dnia kontynuowałam rujnację parkietu i dywanów w całym domu. Przez całą Wigilię nic nie jadłam, tylko oglądałam własne nogi. To był mój prezent wszechczasów i nawet po tych (wstyd się przyznać) prawie 30 latach nic go do tej pory nie przebiło. I tylko z nostalgią wspominam czasy, kiedy potrafiłam zrobić jaskółkę, pistolet i nawet jakiś piruet wykręcić – teraz walczę o życie jadąc do przodu, ale sentyment do łyżew pozostał...
II miejsce:
Pamiętam jak dziś 31.12.2005 godzina 20:00 wybierałem się do znajomych na imprezę sylwestrową. Zima jedna z tych srogich, 20 stopni mrozu, śniegu po pachy, a ja musiałem wsiąść w starego poloneza (na łysych oponach) i przejechać od wsi do wsi około 6km. Wszystko ładnie, pięknie odpalił za 1 razem co mnie zdziwiło (nigdy tak się nie działo), jadę, jadę przez las nagle BOOOM zatrzymuje się bo nie wiem co się stało. Oglądam samochód do koła i i co? przebita opona, pech jakich mało, zero zasięgu, zero ludzi w pobliżu. Biorę się więc sam za wymianę koła... rąk nie czuje, nie mam nawet sił trzymać klucza z zimna. Nagle w oddali widzę smugę światła. Pierwsze myśli, strach, lęk. Okazało się, że to moja najgorsza sąsiadka wracała z latarką z kościoła, patrzy na mnie i mówi: "MASZ SYNEK, ODDASZ JAK SE KUPISZ SWOJE" i poszła. Dostałem od niej najlepszy prezent (może nie na stałe, ale prezent) jaki mogłem dostać w tej chwili zimowe, skórzane rękawiczki. Ręce odtajały, wymieniłem koło i dojechałem na jedną z lepszych imprez na jakich byłem.
III miejsce:
Gdy przeczytałam temat Waszego konkursu od razu przed oczami ukazał mi się obrazek Świąt Bożego Narodzenia sprzed 2 lat...
Jak co roku spędzałam Wigilię w domu, z rodziną. Przygotowania trwały oczywiście wiele dni. Tradycyjne 12 potraw przygotowywałam z mamą. Atmosfera Świąt zagłuszyła moją rozwagę i trzeźwość myślenia, więc nawet nie zauważyłam, że jedzenia przygotowałyśmy więcej nż zwykle. Po południu ubraliśmy choinkę, przygotowaliśmy stół i kiedy mieliśmy już zasiadac do Wigilijnej Kolacji usłyszałam dzwonek do drzwi. Oczy wyszły mi na wierzch, kiedy zobaczyłam wchodzacego mojego chłopaka i jego rodziców! Spotykaliśmy się juz od 4 lat, lecz Wigilię zawsze spędzaliśmy osobno, każdy ze swoją rodziną, w swoim domu... Byłam w kompletnym szoku, kiedy dowiedziałam się, że Tomasz to wszytko zaplanował! Nasi rodzice znali się tylko z widzenia, a on zorganozował oficjalne spotkanie i to jeszcze w Wigilię... Byłam strasznie szczęśliwa i zaskoczona jednoczesnie, bo w naszym związku organizacją czegokolwiek zawsze musiałam zajmować się ja:) Ale to nie był koniec niespodzianek na ten wieczór. Po kolacji, kiedy przyszedł czas na obdarowywanie się prezentami Tom wręczył mi pierscionek zaręczynowy! Może stwierdzicie, ze to banalne, ale gdybyscie poznali mojego chłopaka (obecnie już męża), uwierzylibyscie, ze był to z jego strony mega akt odwagi i mobilizacji. Denerwował się jak diabli, z czego mielismy potem duuzo smiechu, ale ja czułam się jak kiężniczka. Dziś jestesmy bardzo szczęśliwi. Staramy się o dzecko. Jemu kiedyś też opowiemy tą wspaniałą historię.
autor Redakcja
Brak komentarzy
Prosze się zalogować aby móc dodawać komentarze.
Artykuły
Twoja przeglądarka nie posiada wtyczki pozwalającej na oglądanie elementów w tej technologii.
Aby pobrać wtyczkę przejdź pod adres:
http://get.adobe.com/flashplayer/