Jesień zima 2011/2012 oczami Joanny Horodyńskiej
Znana stylistka przygotowuje się do sezonu jesień – zima w londyńskiej szkole mody Saint Martin School of Art. Nowy sezon w modzie to nowe zadania, jedno jest pewne wciąż pracy będzie sporo. Joanna otwiera swoją Akademię Mody, projektuje biżuterię i jest aktywną Ambasadorką marki Dreft.
1. Lato, mimo że, pełne kolorów fluo nie było w tym roku tak słoneczne jak byśmy chcieli. Jaka pogoda w modzie zapanuje w nowym sezonie? Ma być szaro - buro czy wciąż będzie kolorowo?
Kolor nie zniknie, może jedynie delikatnie schowa się za horyzont, a barwy sezonu nabiorą tajemniczej głębi i elegancji. Na pierwszy plan w nowym sezonie wyjdą dwa kolory, na tyle słoneczne, że będą ciepłym wspomnieniem lata nawet w chłodne jesienne wieczory. Mowa o kolorze cytrynowym i jasnym morskim szmaragdzie. Nieprzypadkowo pojawia się kolor szlachetnego kamienia. Stały się one w tym sezonie inspiracją wielkich projektantów, stąd na wybiegach panował luksus zamknięty w kolorach szmaragdu, rubinu, ametystu, szafiru czy brylantów.
To będzie elegancki sezon, ale bez zbędnego zadęcia czy snobizmu. Liczy się kolor materiału a nie wartość biżuterii. Czerń w tym zestawie, nieco odeszła w odstawkę i stworzyła swój własny przekorny styl fetysz. Styl bazuje na czerni, geometrycznych wzorzystych leginsach i skórzanych dodatkach, ale wszystko z kobiecym smakiem.
2. Jaki fason lub wzór sezonu był na tyle interesujący, że znajdzie się dla niego miejsce w szafie Joanny Horodyńskiej ?
Chodzą mi po głowie dwie propozycje. Jedna to lekka błyszcząca wieczorowa sukienka potocznie nazywana szlafrokową, jednak w wersji z jedwabiu idealnie sprawdzi się na elegancki wieczór. Skuszę się również na klimatyczne lata 60te i geometryczną sukienkę przed kolano z obcisłymi kozakami. W obydwu przypadkach propozycje są dosyć odważne, dlatego zawsze kontrastuję taki wybór z naturalną fryzurą i lekkim makijażem. Wtedy nie czuję się przebrana a pozostaję w zgodzie z trendami.
3. Jakie dwie rzeczy powinny być podstawą garderoby kobiety w sezonie jesień – zima 2011/2012? Baza, dzięki której nie musimy wymieniać całej szafy a wciąż będziemy modne?
Po pierwsze dopasowany, geometrycznie cięty i zminiaturyzowany męski żakiet. Posłuży nam, jako część garderoby do pracy, ale też bez topu, odnajdzie się wieczorową porą. Mój drugi typ to szara, dzianinowa sukienka przypominająca przedłużony t-shirt. Prosta, ale bardzo przydatna rzecz. Wystarczy pomysłowe żonglowanie dodatkami i odmienimy przeznaczenie tej sukienki. Dodatkowo, jeśli pierzemy ją w odpowiednich środkach takich jak np. płyn do prania Dreft, sukienka nie traci kształtu i możemy do woli komponować z nią ubrania. Jej neutralna barwa jest idealnym tłem dla szlachetnych kolorów sezonu.
4. Jakie nazwiska to modowe inspiracje Joanny Horodyńskiej, na ten sezon i nie tylko?
Ponieważ cenię tych ludzi za całokształt ich pracy nie chciałabym punktować ich mocnych stron w danym sezonie, dlatego wymienię tylko nazwiska: Duet Proenza Shouler, Isabel Marant, Alexia Chung i niezmiennie Kate Moss.
5. Jesień i zima to trudny, ale zarazem wdzięczny czas w modzie. Do dyspozycji mamy więcej warstw ubrań, cięższe i bardziej wyraziste dodatki trzeba je tylko odpowiednio skomponować. Czy ma Pani jakąś przed zakupową wskazówkę dla tych kobiet, dla których jesień i zima to jedynie chowanie się pod zbyt dużymi swetrami i ukrywanie swoich kształtów?
Od lat mam żelazną zasadę, którą sama stosuję i sprawdza się bez większych problemów. Wykorzystujmy cienkie tkaniny w parze z grubszymi materiałami, czyli coś wełnianego na coś jedwabnego. Jak to wygląda w praktyce? Np. ciężki, długi sweter łączmy z delikatnymi, zwiewnymi spódnicami i grubymi rajstopami czy dla odważniejszych wersja nawet ze skarpetkami. Takie zestawianie pozwoli nam mieć swoje kształty pod kontrolą, kobieco eksponować swoje atuty a ukrywać niedoskonałości w sposób bardzo stylowy. Ważne jest jednak to, aby wełniane ubrania nie były porozciągane a jedwabne zachowały swój delikatny kształt
6. W nadchodzącym sezonie największym wyzwaniem może się, więc okazać pielęgnacja wełnianych swetrów i spódnic. Czy profesjonalna stylistka ma sprawdzoną receptę na to żeby zawsze były miękkie i zachowywały swój nienaganny kształt?
Ponieważ w mojej szafie panuje iście wojskowy porządek zaprezentuję moje wskazówki na zasadzie „kolejno odlicz”. Po pierwsze mądre pranie - to naprawdę ważne. Odpowiednie segregowanie ubrań, dostosowanie temperatury do wskazówek na metce i wybór odpowiedniego środka do prania to fundament. Osobiście polecam delikatny płyn do prania Dreft, który troszczy się o kolor i kształt moich ubrań.
Po drugie suszenie. Staram się zadbać o kształt ubrań również podczas suszenia, dlatego chętnie sięgam po profilowane wieszaki, natomiast wełniane swetry w razie potrzeby suszę na płasko minimalizując ryzyko rozciągania. Po trzecie składanie. Ubrania mają różne formy i kształty wiec to, w jaki sposób je przechowuję na pólkach czy szafie też dostosowuję do ich długości i kroju. Taka wojskowa precyzja to nie tylko mój kaprys, ale część mojej pracy.
Mamy dla Was - WEEKENDOWY KONKURS:
Napisz czy tak jak Joanna Horodyńska dbasz o swoją szafę, a jeśli tak, to w jaki sposób i dlaczego jest to dla Ciebie ważne?
Odpowiedzi piszcie w komentarzach, po zalogowaniu się.
Dwie najciekawsze wypowiedzi zostaną nagrodzone! Konkurs trwa cały weekend. W poniedziałek wybierzemy zwycięzców.
Nagrody:
Dwa Bony na zakupy w Zarze o wartości 250 zł (każdy) oraz zestaw płynów DREFT (do każdego bonu).
Zapraszamy do udziału!:)
autor Redakcja
Jesień oczami Joanny Horodyńskiej
Komentarze
O szafę dbam kompleksowo - od zawartości po porządek. Skoro zależy mi na ciekawych, dobrych, markowych, czy po prostu fajnych ciuchach, powinno mi też zależeć na ich odpowiednim przechowywaniu. Jako, że ciuchów, butów i dodatków mam coraz więcej, szafa mi się rozrosła i zapanował w niej ład i absolutny porządek. Z kilku powodów - nie chcę, żeby ubrania z szafy były wygniecione i narażone na zaciągnięcia; chcę wiedzieć, gdzie co mam; chcę też żeby było w niej ładnie i przyjemnie. Systematycznie w niej sprzątam, układam i jestem... Co do samych ubrań - piorę zgodnie z instrukcją na metce. Prasuję, równiutko składam, wieszam na wieszakach. Uwielbiam z nimi przebywać. A w szafie mogłabym zamieszkać. Szczególnie między półkami z butami (które sezonowo wyciągam z pudełek i układam na regałach)...
Chciałabym dbać o szafę tak jak Joanna Horodyńska. Imponuje mi jej żołnierska dyscyplina. Wiem jednak, że póki co mojej szafie trochę daleko do szafy Pani Joanny. Jakkolwiek nie jest tak źle. Też staram się w miarę możliwości dbać o to, by ubrania nie traciły kształtów na niewymiarowych wieszakach lub przez niestaranne składanie. Dużo mogłabym się nauczyć od niej o praniu ubrań i właściwym suszeniu. Jej przykład uświadomił mi, że zadbany kształt ubrań w mojej szafie może być równie istotny jak modny dodatek w sezonie!
Jak wiadomo Pani Joanna jest wielkim góru modowym ( na pewno moim). Ma doświadczenie i dużą wyobraźnie. Jako studentka nie często mogę sobię pozwolić na dobrą markę. Wiem że warto zainwestować w klasyczne kroje które sprawdzą się przez kilka lat. Szaleństwo zakupowe w sieciówkach z gazetą w ręku jakoś do mnie nie przemawia. W mojej szafie przeważają ubrania z second handów w których często znajduję markowe ubrania bardzo dobrej jakości. I o dziwo dłużej je nosze niż te z sieciówek. W najbliższym czasie mam zamiar zainwestować w torbe Chanel. I wiem że posłuży mi ona przez lata. A nawet prawdopodobnie jeśli kiedyś się doczekam dzieci,one ją odziedziczą. I będzie to mega elegancka torebka z sercem i duszą vintage. Taka której nigdzie za żadne pieniądze nie kupimy.
Zdecydowanie niezwykle isotna rzeczą jest odpowiednie pranie rzeczy - postępowanie z godnie z metką, jak mówi pani Joanna, to absolutna koniecznośc, by jak najdłużej cieszyć się kolorami i materiałem w dobrym stanie. Ja od kiedy tylko zaczęłam sama robić pranie (czytaj:poszłam na studia i skończyły się czasy u mamy) stosuję się do kilku złotych zasad mojej babci. Delikatne rzeczy piorę w poszewce na poduszkę, sa wtedy zabezpieczone i bez obaw:). Marynarka to mój strój codzienny, kiedy sie pogniecie wieszam ją na 15 minut nad wanną z gorącą parującą wodą i jest jak nowa - przy okazji łącze przyjemne z pożytenczym korzystając z kąpieli;). Jestem tez miłośniczka zamszowych produktów i zawsze po zakupie np. zamszoej torebki spryskuje ją lakierem do włosów - to utrwala kolor i sprawia, że skóra nie farbuje:)Nie używam też wybielaczy przez które tkaniny żółkną, ale produkty, które maja w składzie nadtlenek wodoru. Staram się też w miarę możliwości kupować ubrania dobrej jakości, lepiej zainwestować niż kupić tanią rzecz, która niezależnie od tego jakbyśmy o nią zadbały podczas prania to i tak po 1szym pobycie w pralce będzie się nadawała wyłącznie by wykonywać w niej prace domowe;-)
Jeśli miałabym dbać o swoją szafę tak jak Joanna Horodyńska bez wątpienia bym zbankrutowała, bo ona prawdopodobnie bez przerwy coś kupuje, natomiast wizerunek, na który składa się również ubiór, jest dla mnie bardzo istotny. Raz na jakiś czas jestem zmuszona odświeżyć swoją garderobę, wyrzucić albo oddać komuś rzeczy, których nie noszę w ogóle, ubrania z kategorii „jak schudnę to na pewno się w to wcisnę”, ciuchy z minionej epoki oraz tzw. podomki. Jak większość kobiet uwielbiam zakupy, ale jestem rozrzutna i gdybym robiła to bardzo często w nie tanich sklepach nie starczyłoby mi pieniędzy na życie doczesne, dlatego zdarza mi się szperać w lumpeksach i znajduję tam często bardzo fajne, tanie i nieużywane ubrania. Wymieniam się też garderobą z koleżankami, ponoszę coś, a gdy mi się znudzi oddaję albo przechodzi to do kolejnej koleżanki. Jeśli chodzi o porządek w szafie, to nie jestem wzorem do naśladowania. Rano w pośpiechu szukam rzeczy do ubrania, rozrzucam je wszędzie gdzie się da i leżą tydzień na krzesłach, kanapie, podłodze, aż nie uznam, że należy posprzątać ten bajzel. Ciągle myślę o zakupie wieszaków, ale na myśleniu się kończy. Do prania też się zbytnio nie przykładam, nie znam się na tym, ale chyba skorzystam z rad Joanny H.
Tak, jak Joanna Horodyńska jestem perfekcjonistką! Szafa to dla mnie miejsce wyjątkowe, bo mieszkają tu moje skarby- ubrania, dodatki, buty...kolekcje, które gromadziłam przez lata i które mnie odzwierciedlają. Po prostu są częścią mnie, moją historią i moją wizytówką. Wszystkie skarby sumiennie i skrupulatnie są przeze mnie układane, zaaranżowałam dla nich odpowiednio przestrzeń. Tu nic nie jest przypadkowe... Jest specjalne miejsce tylko dla bluzek, odrębna przestrzeń tylko dla spódnic i osobna dla sukienek. Rzeczy letnie nigdy nie są pomieszane z zimowymi. Namiętnie zbieram pudełka, które dostaję przy zakupie np. butów. To świetny schowek. Wszystkie marynarki, kostiumy są odpowiednio zabezpieczone, niemalże zapakowane. Dbam o przechowywanie dodatków. Apaszki (szczególnie jedwabne) są niezwykle delikatne i wymagają troski. Staram się, aby każda była umieszczona w małym, płaskim pudełku- chcę mieć pewność, że nie zostaną uszkodzone. Dla mnie każda rzecz w szafie to jednostka i indywidualność. Każda rzecz jest dla mnie wyjątkowa i bezcenna.
Moja Szafa to dla mnie prawdziwe królestwo,
Pieszczę ją i dbam jak o prawdziwe maleństwo,
Czyszczę i odświeżam dodając jej blasku,
choć tak naprawdę nie potrzebuje żadnych oklasków!
Wszystko zawsze ułożone mam prosto i równiutko,
i wcale nie chodzi o to czy jest w niej pełno czy puściutko!
Najważniejsze to to aby było elegancko i przejrzyście,
I abym miała tam to co lubię oczywiście!
Mam tu miejsce na wieszaki i półeczek kilka,
Znalezienie paska to malutka chwilka,
Szuflady, pudełka i paczuszki różnego koloru,
wszystko mnie tu zachwyca dobrane do wzoru.
Wiem, gdzie mam biżuterie i różne bibeloty,
choć czasem się tu zaplątują męża nie małe galoty!
Nie wiem jak to możliwe i co je tu sprowadza,
Chcą chyba zobaczyć jak ja swojej bieliźnie dogadzam!
Buty, baleriny i wysokie obcasy na dole w pudełkach leżą,
Koleżanki w taki ład i harmonię po prostu nie wierzą,
Jednak ja wiem, że znajdę tu wszystko co lubię,
Mam wszystko na wyciągnięcie reki i tym się właśnie chlubię!
Moja szafa… pachnie świeżością… mój sekret?
Dostąpić zaszczytu wejścia do mojej szafy mają TYLKO i wyłącznie rzeczy świeżutkie, wyprane w moim ulubionym płynie do płukania i starannie wyprasowane. Jeśli mam ubrania, które nie zostały jeszcze idealnie wypielęgnowane wkładam je do osobnej szafki, gdzie czekają w kolejce i zapakowane w worki z materiału wędrują następnie do prania i poddawane są RYTUAŁOM. Nieużywane przeze mnie rzeczy przechowuję w specjalnych workach próżniowych.
Moja szafa jest owocem mojej miłości do ubrań i odzwierciedleniem mojej wielkiej pasji, jaką jest moda.
Robię wszystko, aby korzystanie z mojej szafy było STUPROCENTOWĄ przyjemnością.
Tylko ja znam moją szafę tak dobrze,
wiem najlepiej co, gdzie się znajduje
a każdego dnia kreowanie mojego wizerunku jest zajęciem relaksującym, pozbawionym jakiegokolwiek stresu, obawy, że czegoś nie będę mogła znaleźć.
SZAFA i JA- przyjaźń, która kwitnie od lat
Nic po za tym się nie liczy, nie ważny cały świat.
Moja szafa jest mi wdzięczna - troszczę się o nią co dzień
Przepis banalny, a jednak nie łatwy - po prostu nie jestem leń!
Wiele mnie pracy kosztuje opieka nad duszą szafy tej
Wnętrze wymaga wyjątkowej pielęgnacji i staranności mej
Kiedyś bardzo się zainspirowałam kolorami tęczy na niebie
Wiedziałam, że muszę mieć tęczę w swej szafie, która zaskoczy i Ciebie!
Bawię się więc kolorami, fakturami i wzorami
Przyjemne z pożytecznym połączyłam i mam zajęcie wieczorami
Układam namiętnie i ciągle miejsca zmieniam
Zabawę taką naprawdę uwielbiam!
Wieszaków gromadzę tysiące, ile się tylko zmieści
Żebym, jak najwięcej ubrań mogła znowu rozpieścić
Każde miejsce jak loża, a w niej zasiadają ubrania
Nie mogę żadnego dyskryminować- taka moja mania!
Artykuł przeczytałam wcześnie w sobotę, zainteresował mnie konkurs, w końcu darmowe zakupy w Zarze to nie byle co, jednak w miarę czytania wywiadu otworzyły mi się oczy. Do wczoraj byłam "zabójcą ubrań". Nie zwracałam uwagi, że wiszą ściśnięte, na krzywych, nie dobranych do zawartości wieszakach, nie używam specjalnych produktów chroniących kolor i kształ ubrań. "Wyciągnięcie się" swetra, czy sprane kolory tłumaczyłam słabą jakością, bo wszystko "made in china". Po przeczytaniu artykułu, kupiłam dobrze wyprofilowane wieszaki, pachnące saszetki do szafy i płyny do prania. Tak zaopatrzona rozpoczęłam walkę o piękny wygląd moich ubrań. Letnie rzeczy schowałam do próźniowych pojemników - od razu zrobiło się miejsce! Odkurzyłam, powycierałam wnętrze szafy, przykleiłam pachnące saszetki i powkładałam ubrania. Od teraz moim ciuszkom będzie u mnie dobrze. Dzięki za artykuł, który pokazał mi moją ignorancję ;)
"Wśród ułożonych i pedantycznych kobiet, znalazła się dziewczyna o imieniu Magda - spod znaku Bliźniąt, które z reguły są bałaganiarzami.. Więc śmiało można rzec, że to przypadek beznadziejny, mówi się trudno - tak się zdarza i nic w tym dziwnego, gdyby tylko ta oto niewiasta nie interesowała się modą i nie posiadała własnej garderoby, do której od dawna nie zaglądał nikt obcy" Tak oto zaczyna się horror psychologiczny, w rolach głównych: JA, ubrania i szafa.. Cóż chyba daleko mi do ideału, wiem "nobody's perfect" - ale ja naprawdę chcę się zmienić. Co tydzień, a konkretnie w sobotę robię generalne porządki [w szafie] jednak co z tego? - gdy w niedzielę w każdej półce i wieszaku ot tak tworzy się artystyczny bałagan.. Szukam inspiracji, punktu zaczepienia dla odkrycia w sobie choć iskry pedantyzmu - tak z resztą trafiłam na ten artykuł. Po jakże ciężkich dla mnie wywodach chcę tylko krzyknąć HEEEEEELLPP - czy ja naprawdę potrzebuję sprzątaczki?!
Stoi w pokoju wielka szafa,
Ciężka i długa jak żyrafa -.
Stoi, ugina, dyszy ucha,
Żar z przepchanych drzwi bucha:
Buch - jak gorąco!
Uch - jak gorąco!
Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
A jeszcze kobieta ciuchy w nią sypie.
Szafki do niej podoczepiali
Wieszaki i ciężkie, z żelaza, stali,
I pełno fatałaszków w każdym przedziale,
A w jednym chustki, a w drugim szale
A w trzecim wiszą same sukienki,
Wiszą i wiszą i mają lęki.
A czwartej szafce pełno koszuli,
A w piątej spodnie – dwudziestu króli,
W szóstej buty o jakie modne!
Pod każdym obcas, żeby chodzić swobodnie !
W siódmej korale i koraliki.
W ósmej rękawiczek bezliki.,
W dziewiątej same trendy jak w Rzymie ,
W dziesiątej - kufry, paki i skrzynie,
A tych półek jest ze czterdzieści,
Sama nie wiem, co się w nich jeszcze mieści..;)
Moja szafa to niezgłębiona otchłań w której za każdym razem odnajduję coś niezwykłego lecz zapomnianego. Uwielbiam otwierać drzwiczki mojej szafy i po prostu w niej grzebać...aż odnajdę coś ukazującego dziewczęcą fantazję i kobiecy styl.
Staram się dbać o swoją szafę jak o magiczną skrzynię, z którego mogę zawsze coś wyciągnąć co przybliży mnie do tworzenia kreatywnego stylu.
Jednak mój charakter to pedantyzm połączony z bałaganiarstwem co jest dość egzotyczne:) Dlatego moja szafa wygląda czasem jak z katalogu a czasem...nie wygląda. Każde ubranie jest dla nie elementem całości jako sztuki mojego stylu dlatego starannie się o nie troszczę.
Staram się robić jak najdelikatniejsze i najbezpieczniejsze pranie oraz składam i wieszam tak by nie zmieniały swojego kształtu.
Chronię je przed domowymi zapachami zamykając zawsze drzwi od pokoju oraz wkładam saszetkę przeciw molom.
Ubrania sezonowe, które są mi akurat niepotrzebne chowam je tam gdzie...nawet diabeł by ich nie znalazł i czasem do nich zaglądam sprawdzając czy wszystko z nimi dobrze:)
Kobieca szafa to lustro odzwierciedlające charakter, styl oraz sposób bycia właścicielki.
Moja również pachnie..dzięki temu mogę czasem odetchnąć zapachem dzieciństwa przemieszanego z dorosłością. Zapach ubrań od płynu do płukania,wiąże się z zapachem starej szafy tworząc magię dzięki której jeszcze bardziej troszczę się o swoje ubrania)
Moja szafa dzieli się na dwie części (dwa światy):
jedna- ubrania, w których aktualnie chodzę, druga- kategoria „inne” ubrania. W mojej szafie jest mnóstwo przegródek, pojemników, koszyków, pudełek. Są specjalne na bieliznę, paski, chusty. Pudełka są celowo w różnych kolorach, np. w niebieskim trzymam tylko paski, w czerwonym tylko apaszki, a w żółtym tylko nakrycia głowy. Bielizna tylko w woreczkach. Torebki trzymam w pudłach kartonowych- zabezpieczam przed kurzem. Lubię wieszaki „piętrowe" przeznaczone np. do spódnic i bluzek.
Moja złota zasada: nigdy nie wrzucam rzeczy do szafy „na oślep". Zawsze dbam o to, żeby każda rzecz wracała na swoje miejsce.
Na koniec… woreczek z lawendą…działa cuda, odstraszy mole.
Moja szafa to mój cenny skarb:) dlatego dbam o nią.
Dbam pod dwoma względami aby łatwo było mi znaleźć potrzebne ubranie jak również dbam o sam materiał.
Ubrania jak marynarki, sukienki mam powieszone na wieszakach, dodatkowo białe ubrania są w osobnych ochraniaczach. Ubrania jak t-shirts układam na półkach. Ubrania na daną porę roku umieszczam z przodu szafy, pozostałe w dalszej części.
Ubrania piorę zawsze kolorystycznie i w temperaturze zgodnie z metką. Zwracam uwagę na jakość proszku i płynu do płukania. Po wypraniu nigdy nie wieszam ich na wieszaku raz tak zrobiłam i szybko zapamiętałam, żeby tak nie robić:)
To nie dużo a ważne dla jakości ubrań:)
WYNIKI KONKURSU WEEKENDOWEGO
Bony do Zary + nagrody niespodzianki wygrywają:
1. SESIL
2. PSTRONG
Zwycięzców prosimy o kontakt na adres email: magda@sophisti.pl
GRATULUJEMY!:)
Może jestem ślepa ale nie widzę komantarza użytkownika Pstrong??
Prosze się zalogować aby móc dodawać komentarze.
Artykuły
Twoja przeglądarka nie posiada wtyczki pozwalającej na oglądanie elementów w tej technologii.
Aby pobrać wtyczkę przejdź pod adres:
http://get.adobe.com/flashplayer/
Myślę, że dbanie o "swoją szafę" jest równie ważne jak samo ubieranie. Z uwagi na to, że lubię "zdecydowane" kolory w mojej szafie staram się układać rzeczy według ulubionych kolorów (np, zółty, niebieski,fioletowy, malinowy itd.), staram się również starannie je rozwieszać, tak by się nie powyciągały lub pogniotły. Jeśli chodzi o pranie ubrań zawsze patrzę na metki i nie "eksperymentuje", jeśli jakaś rzecz powinna być prana ręcznie to tak robię. W mojej szafie znalazło się również miejsce na dodatki(wisiorki, korale, bransoletki)one też muszą być "widoczne" bym wiedziała co akurat danego dnia będzie mi pasować.
Dbanie o swoje ubrania jest niezwykle istotne. Każda z nas ma swoje "ulubione" sukienki, sweterki czy bluzki, a dbając o nie, będziemy się nimi cieszyć dłużej.