Twoja przeglądarka nie posiada wtyczki pozwalającej na oglądanie elementów w tej technologii.
Aby pobrać wtyczkę przejdź pod adres:
http://get.adobe.com/flashplayer/
Fryderyk Chopin inaczej...
Fryderyka Chopina poznałam 9 marca 2009 roku. Tego dnia spotkałam się w Narodowym Instytucie Fryderyka Chopina z młodymi ludźmi. Byli niezwykli, niezwykli, bo odurzeni Chopinem. Musiałam się zarazić! Usłyszałam opowieści o dobrym rysowniku, osobie lubiącej towarzystwo, rozrywki, pełnej radości życia. Smutna wierzba gdzieś się ulotniła.
Obejrzałam fortepiany, na których najchętniej grywał. Niewielkie, skromne brązowe skrzynie z pożółkłą klawiaturą , pieczołowicie okryte ochronnym pokrowcem, przygotowane na podróż do powstającego nowoczesnego muzeum Fryderyka Chopina. W jednej sali stały aż cztery, wyczekując w uśpieniu, aż ktoś na nich zagra choć jedną nutę. I to się zdarzyło!
Melodia płynąca z brązowej skrzyni była kameralnie cicha, należało się do niej przychylić, nasłuchiwać w skupieniu. Potem zabrzmiał ogromny, lśniąco czarny koncertowy fortepian Steinway& Sons.
Jego moc odsuwała słuchacza w kąt małej sali. Zrozumiałam, że to brązowy fortepian ma duszę Chopina.
Oszalałam! Przez całą noc szukałam w Internecie prawdziwego Fryderyka. Wszędzie tylko smutne
zdjęcia i wielkie słowa, które w swoim zadęciu zawsze gubią rzeczywistego człowieka. Wreszcie trafiłam na życiorys poparty listami Chopina i jego przyjaciół. Było to wielkie odkrycie!
Poznałam Chopina i Fryderyka, artystę i człowieka. Poczułam niepewność Chopina, jego oddanie szukaniu ideału i perfekcji w układaniu małych znaków na czarnej pięciolinii. Oto obraz artysty, skupionego na pracy, myślącego i wewnętrznie szczęśliwego, nie smutnego, jak uważają niemal wszyscy.
Zobaczyłam też Fryderyka, fantastycznego obserwatora życia, mówiącego współczesnym nam językiem, pełnego pomysłów na miłe spędzanie czasu. Gdyby dziś trafił do małego piano baru, wieczór skończyłby się dobrą zabawą z graniem, śpiewami i tańcem. To wizerunek normalnego człowieka.
Gdzieś w tle brzmiała muzyka.
Dlaczego wielcy twórcy muszą być tylko wielcy i nieszczęśliwi? Bo smutek jest ciekawszy, a pompatyczne słowa lepiej wyglądają?
Mogę tylko jeszcze napisać, że zainspirowana kompozytorem wymyśliłam T-shirt’a z Fryderykiem - ciachem, mówiącym w komiksowym dymku, tatuaż i czekoladę – klawiaturę.
Czytajcie więc tak jak ja Fryderyka Chopina, a zobaczymy co z tego wyniknie!
A pisał tak:
„…Możesz się bawić, nudzić, śmiać się, płakać, wszystko robić co ci się podoba i nikt na ciebie nie spojrzy…”
„…Jest tu największy przepych, największe świństwo, największa cnota, największy występek…”
Paryż, jesień 1831
I tak:
„…Walca, na przykład żadnego tańczyć nie umiem, to już dosyć…” Wiedeń 16 lipiec 1831
Polecam życiorys i listy na stronie www.nifc.pl , warto obejrzeć tam też projekt Muzeum Fryderyka Chopina.
Fortepiany paryskich firm Pleyel i Erard opowiedzą bardzo ciekawą historię związaną z brzmieniem jego muzyki.
Muzyki polecać nie muszę.
Joanna Daniło
autor Joanna Daniło
Fryderyk Chopin inaczej...
Komentarze
Prosze się zalogować aby móc dodawać komentarze.
Artykuły
Twoja przeglądarka nie posiada wtyczki pozwalającej na oglądanie elementów w tej technologii.
Aby pobrać wtyczkę przejdź pod adres:
http://get.adobe.com/flashplayer/
I LIKE CHOPIN