Czy w Polsce krytyka jest w cenie?
Czasami mam wrażenie, że nie. Może Wam się podobać lub nie, ale zawsze moje artykuły będą zawierały oceny, czasami bardzo negatywne. Jeżeli oceniam krytycznie, to nie dlatego, że mam zamiar kogoś zniszczyć :)))
Jestem niezależną osobą i będę zawsze pisać to, co myślę, wyrażać opinie pozytywne lub negatywne. Reklamowe cukrowanie nie jest i nie będzie w moim stylu.
Zdaję sobie sprawę, że swoimi wypowiedziami wzbudzam emocje. Nie robię tego złośliwie. Może przyszedł czas na zmiany, może ktoś powinien głośno mówić, że coś nie jest „HALO”!.
Na wszystkich pokazach mody na świecie, premierach kinowych i teatralnych siedzą recenzenci, dziennikarze, krytycy. Każdy ma prawo napisać to, co myśli, skrytykować lub wyrazić pozytywne odczucia. Ci co poddają się ocenie, czytają. Czasami wyciągają wnioski i dalej zapraszają dziennikarzy.
U nas jest trochę inaczej. Za krytykę, czyli wolność słowa, atakujemy, szukamy podtekstów i spisku. Takich dziennikarzy się eliminuje i nie zaprasza. Wiele razy rozmawiałam na ten temat z Michałem Zaczyńskiem -dziennikarzem magazynu Newsweek, który od lat pisze to, co ma na języku. Efekt ?
Oczywiście są tacy, którzy nie lubią jego opinii i nie zapraszają na swoje wydarzenia. Efekt ? Michał dalej pisze, bo jest rzetelnym dziennikarzem. Kiedyś mu powiedziałam- "Michał jeżeli coś nawalę, to napisz. Pamiętaj nigdy nie odbiorę tego personalnie." Dla mnie konstruktywna krytyka jest jak lekarstwo. Reasumując - Piszę bez złośliwości, piszę to co myślę. Jeżeli mam pisać to, co chcecie usłyszeć, to blog nie ma sensu.
autor Dorota Wróblewska
Brak komentarzy
Prosze się zalogować aby móc dodawać komentarze.
Artykuły
Twoja przeglądarka nie posiada wtyczki pozwalającej na oglądanie elementów w tej technologii.
Aby pobrać wtyczkę przejdź pod adres:
http://get.adobe.com/flashplayer/